#12 Wywód Recenzyjny
Przyznaję się bez bicia, że czasami zwyczajnie nie ogarniam
tytułów filmów i co mają one wspólnego z całością produkcji. „Titanic” jest
łatwy do diagnozy, „Striptizerki Zombie”, „Czarnoksiężnik z Oz”, „Gwiezdne Wojny”
także. Znacznie gorzej jest z takimi na
przykład „Oczami Zła” lub też w tym przypadku, gdy przychodzi do omówienia (i podania
tego tytułu w narzędniku) filmu pt. (wybrnąłem od odmiany, uciekliśmy do biernika)
„GranatowyPrawieCzarny”.
Dla ciekawskich, sprawdziłem dodatkowo ten dziwaczny twór i oryginalny,
hiszpański tytuł brzmi: „Azuloscurocasinegro”. (Azul – niebieski, Oscuro –
ciemny, Casi – prawie, Negro – domyśl się i wstaw sam…) Niczego to zatem nie
zmienia. Ta informacja jest bez znaczenia. Chociaż dla mnie ciekawe jest to, że
dziewczyna władająca błękitnymi płomieniami z „Avatara Legendy Aanga” miała na
imię Azula (widocznie wyszło tak z hiszpańskiego)
Dlaczego?
Uważam, że ten film jest istotny. Porusza ważną tematykę,
nie tak istotną w mojej opinii jak „Nasza Klasa”, ale znacznie bardziej
powszechną, a mianowicie dążenia tudzież pogoń za pragnieniami.
Długo zmagałem się, żeby zająć się tym tytułem, bo stwierdziłem,
że niewiele mogę tu powiedzieć bez spoilerowania. Walczyłem też z chęcią
obejrzenia sobie tego tytułu raz jeszcze w celu przypomnienia sobie dokładnie wszystkiego,
ale doszedłem do wniosku, że wolę pisać takie rzeczy z pamięci (i serduszka). A
jeśli mam już odświeżyć, któreś z dzieł tu omawianych, to tylko jedno konkretne
i nie te.
Lekki zarys fabularny:
Mamy do czynienia z kilkoma bohaterami.
Jorge gnije w chorym układzie- opiekuje się chorym ojcem, pracuje
jako dozorca i studiuje jednocześnie.
Ojciec (Andres) nie może chodzić, gadać i ogólnie jest nieszczęśliwy,
bo parę lat temu dostał udaru, kiedy dowiedział się, że Jorge chce porzucić
pracę dozorcy.
Żyją sobie w małym mieszkaniu i nie mają hajsu. Nasz główny
bohater ma prócz Andresa, sąsiadkę- swoją byłą, o imieniu Natalia i przyjaciela
o imieniu Israel.
Isreal jest podglądaczem i zboczuchem, który, patrzy którą
by tu panienkę wyrwać. Cholernie jednak się wstydzi. Nie idzie mu to więc za
dobrze. Pociesza się podglądaniem sąsiadek przez lornetkę na dachu u Jorge’a. I
robi tak, kiedy tylko może, bo ma w domu kiepskie relacje z rodzicami, a zwłaszcza
ojcem.
Natalia jest wyedukowana, ma bogatego ojca, niedawno wróciła
z zagranicznego wyjazdu i cały czas siedzi sama ze sobą w swoim mieszkaniu.
Z początku wieje nudą i deprechą, czasem przełamanymi jakimś
żarcikiem z Isreala. Jazda zaczyna się, kiedy w domu naszego bohatera zjawia
się jego brat- Antonio.
Antonio jest typową czarną owcą. Zostawił ojca pod opieką Jorge’a,
trafił do więzienia i teraz miał wychodzić, ale ciężko mu tu przychodzi, bo w
kiciu siedzi jego nowa dziewczyna- Paula.
Paula jest dziewczyną Antonia i więcej nic o niej nie
powiem, bo to ważna dla fabuły postać. Jednak coś powiem. Powiem, że jest z
niej powalona dziewczyna, bo chce mieć za wszelką cenę dziecko, by ją
przenieśli z więzienia do zakładu dla matek z dziećmi, bo tam jest lepsza
opieka, żarcie itp.
No i nie bardzo wolno mi tu coś więcej powiedzieć, bo cholera,
tu łatwo zepsuć efekt zaskoczenia.
Generalnie, nasi wszyscy bohaterowie coś tam do siebie mają:
Jorge, przez swojego brata, zmuszony jest poznać Paulę.
Antionio musi się zacząć przykładać do opieki nad ojcem,
przy okazji próbuje ogarnąć sobie jakiś hajs.
Isreal jest Isrealem i podgląda sobie ludzi, aż tu nagle zauważa
kogoś, kogo zna, robiącego coś bardzo nieładnego.
Jakby się tak nad tym głębiej zastanowić, to jedyną
odpowiedzialną osobą w tym towarzystwie jest nasz główny bohater, który ma kompletnie
wszystkiego dość i czuje się zamknięty na cztery spusty w swoim własnym świecie.
Chce uciec, bo cokolwiek by się stało i gdziekolwiek by trafił, byłby szczęśliwszy
niż w aktualnej sytuacji. Życie reszty bohaterów też jest potwornie dołujące,
bo każdy z nich jest przez coś swojego udręczony. Siedzą za kratami, w które
wpakował ich los. Chcą się wydostać i spełnić się jakoś, tylko ich sytuacje
wydają się być kompletnie bez wyjścia.
Ogólnie mamy tu jedno wielkie więzienie. Nie tylko fizyczne,
tak jak w przypadku Pauli i Antonia, ale i mentalne, jak w przypadku Jorge’a
Ja też jestem więziony przez swoją aktualną sytuację i
ciężko mi (jest to w pewnym stopniu nawet niemożliwe) uciec od niej. Kto mnie w
to wpakował? Kto jest za to odpowiedzialny? Ja sam? Czy los, który na mnie
spadł? A może i jedno i drugie?
A ty przez co jesteś więziony? Wkurzających rodziców, którzy
nie dają ci żyć według swoich zasad? Dogmaty religijne i obce ci systemy
wartości? Może szkołę, kiedy ty chcesz sobie pograć w LoL’a? Pracę?
Czym jest twoja prywatna klatka i gdzie chcesz z niej wyjść?
No weź pomyśl…
Przypominając sobie akcję tego filmu, przyglądając się
zdjęciom z planu, dochodzę do wniosku, że jest w nim masa szarości, czerni i
zimnych kolorów. Granatowy jako barwa zimna jest najbliższa kolorystycznie do czerni,
różnica między nimi jest czasami niemalże niedostrzegalna. Zimny świat miesza się
nam tu z czarną dupą w której znajdują się niektórzy. Jedni bardziej, a inni
mniej. Różnica jest minimalna i utrzymują ją kraty za którymi są bohaterowie. Strzegą
poniekąd, żeby ci w czarnej dupie nie trafili do zimnej, granatowej (jednak jakkolwiek
kolorowej) rzeczywistości, i na odwrót.
Pytanie, czy klatka, która nas izoluje przed tym co na
zewnątrz, chroni nas, czy świat zewnętrzny. Różnica jest subiektywna.
Obiektywnie nie ma to różnicy, bo ten kto zamknięty jest zamknięty, a ten kto
na wolności jest wolny. Jako widz, poznajemy tu sytuacje bohaterów i ich motywy.
Znając je, dopiero możemy stwierdzić, co jest tu prawdziwe. A trzeba pamiętać,
że nie ma jednej prawdy absolutnej- dla każdego prawdą jest często to, w co
wierzy lub jego doświadczenia i emocje, jakie się z tymi doświadczeniami wiążą.
Dlatego rzeczywistość każdego z nas jest inna.
Widziana innymi oczami. Odczuwana innymi receptorami. Słuchana
innymi uszami. Wąchana innymi nosami (jeśli wszystkie powyższe się posiada). Słyszałem
kiedyś, że możliwe jest iż każdy widzi kolory inaczej. To dla mnie niewyobrażalne,
że dla kogoś innego czerwony może wyglądać, jak dla mnie zielony.
Itd. Itp.
Ja nie znoszę zapachu koszonej trawy, a wielu ludzi go lubi.
Jaki zatem jest ten zapach? A tobie (zakładając, że masz nos) podoba się? Jak
ci się on kojarzy? Jest raczej barwny, czy kompletnie czarny? Czy praca przy obsłudze
kosiarki byłoby dla ciebie torturą, obojętnością, codziennością, czy spełnieniem
marzeń?
Zastanów się…
Różne rodzaje ludzkich krat, istota subiektywnego myślenia w
pojmowaniu życia i nikłość różnicy między szczęściem i nieszczęściem, to powody
dla których „GranatowyPrawieCzarny” dostał ode mnie mocne 9/10 i nie wyobrażam
sobie by miało być niżej, mimo że użytkownicy Filmweba dają 7,4.
Ale moje 9/10 lub ich 7,4 może być twoim 2/10. Przekonasz się,
jak jest w TWOJEJ rzeczywistości, gdy sam obejrzysz ten film.
Oglądaj na trzeźwo, bo trzeba się tu trochę skupić nad
filozoficzną warstwą tego filmu. Jak się napijesz, to może ci się to szybko
znudzić.
Może, ale nie musi. To moja SUBIEKTYWNA rada.
Film został nagrodzony czterokrotnie, ale w MOJEJ opinii to raczej
mało istotne nagrody.
A szkoda.
Następną produkcją będzie „Obłęd” z 2005.
Wszystkie recenzje można znaleźć TUTAJ
Komentarze
Prześlij komentarz