#10 Wywód Recenzyjny


Nie jest to najgorszy horror całego tego zastawienia, ale ten też zapadł mi w pamięć. Pamiętam jak miałem jakieś 9 lat i oglądałem w tv którąś część „Laleczki Chucky”. Nie pamiętam kompletnie nic prócz tego, że w pewnym momencie nasi bohaterowie znaleźli się chyba w fabryce i ta lalka była przedziurawiona, przecięta w pół, bez kończyn i miała stopione ciało a wciąż się ruszała i próbowała ich zabić.
Mimo tego, że młody był ze mnie widz to, było to dla mnie strasznie słabym zagraniem i zastanawiało mnie, ile jeszcze będą to ciągnąć na siłę. Nie znałem wtedy „Oczu zła”. Tego czarnego charakteru ciężej było się pozbyć od kleszcza w odbycie.

Dlaczego?
Bo kleszcza z odbytu jest prawdopodobnie bardzo ciężko się pozbyć, a nasz bohater nie umiał w śmierć.
Pytanie zatem powinno brzmieć- dlaczego ktoś to wymyślił? Takie festiwale głupoty i taniochy zdarzają się tylko na podlaskich dniach chleba, albo festiwalach rodzinnych organizowanych przez parafie lub strażaków. Montując listę filmów do swoich recenzji miałem kilka pozycji, które uznałem za konieczne do zrealizowania. „Oczy zła” (2014) znalazły się wśród nich, pomimo że (jak już wspominałem) są gorsze filmy od tego.
Warto zwrócić uwagę na aspekty językowe, mimo że nie znam się na nich jakoś szczególnie rewelacyjnie.
Sam oryginalny tytuł przetłumaczony na polski to jeden wielki żart- „See No Evil 2”.
Nie dość, że w polskim tytule nie ma mowy o liczbie „2”, to jeszcze angielski brzmi jak kontynuacja jakiejś mangi. I to jeszcze mangi o psychopatycznym seryjnym mordercy maminsynku (ostatnie jest lekkim spoilerem).
Najbardziej zagadkowa jest ta dwójka w angielskim tytule. Sugeruje, że wyszła też część pierwsza tego wybitnego „dzieła”. I w języku angielskim owszem istnieje „See No Evil” z 2006, ale jest wyreżyserowane przez zupełnie innych ludzi, a jego polski tytuł brzmi…
Uwaga…
HOTEL ŚMIERCI.
Nie wiem, co twórcy/tłumacze/ktokolwiek chcieli przekazać przez te trafne tłumaczenia, ale trzeba im przyznać, że ostro zaszaleli w swoich kostnicach.
Tak przy okazji to czytając opis „części pierwszej” mam wielką ochotę ją obejrzeć i pośmiać się z głównego bohatera raz jeszcze. Grupa więźniów mająca robić za serwis sprzątający w opuszczonym hotelu, który okazuje się kryjówką psychopaty- ta historia brzmi dobrze. Film ma też wyższą notę więc jest szansa, ale nie wiem jeszcze na co konkretnie.

Lekki zarys fabularny:
Sam opis filmu na filmwebie zainspirował mnie do myślenia o tym wszystkim jak o czyjejś pomyłce:
„Grupa przyjaciół udaje się do kostnicy, by zrobić Amy urodzinową niespodziankę. W tym samym czasie zostaje przywieziony Jacob Goodnight.”
OCZYwiście mowa tu o tym psychopacie mieszkającym w Hotelu Śmierdzi z „części pierwszej”.
Przyznasz, że grupa przyjaciół robiąca w środku nocy urodzinową imprezę-niespodziankę w kostnicy to jest coś z założenia powalonego i tylko czubek mógłby na ten scenariusz wpaść.
Uczę się nie oceniać ludzi, ale jak spojrzałem na reżyserki tego filmu to od razu zrozumiałem skąd to dysfunkcyjne, czarne poczucie humoru. Duet reżyserski Jen i Sylvia o nazwisku Soska jest złożony prawdopodobnie z sióstr. Tą fazę zawdzięczamy siostrom Soskom. Soskas Sisters 4 ever. Z ich portretów jasno wynika, że stylizują się na kuzynki z rodziny Addamsów, bo wyglądają jak Wednesday w wieku nastoletnim. Albo jest to jedna osoba z rozdwojeniem jaźni.
Zajebistym pomysłem, jak widać, jest już sam zamysł filmu, ale idziemy dalej i trafiamy na kolejne absurdy.
Nie wiem jakie były wydarzenia z Hotelu Śmierdzi i jak twardo broniły się ofiary Jacoba, ale nasi bohaterowie z radia lub telewizji wiedzą już, kim jest przywieziony do nich truposz, więc musiało być grubo.
OCZYwiście pan Jacob Goodnight trafia do kostnicy żywy, z czego wynika, że ratownicy z karetki nie potrafią stwierdzić, czy pacjent żyje czy nie. Brawo!
Przywożą go w środku nocy. Nie robią mu sekcji zwłok w asyście policji. W ogóle żadnej policji nie ma, bo po co, skoro facet zrobił taką jatkę w Hotelu, że gadali o tym w środkach masowego przekazu. Po co skoro przecież nie żyje, a jak nie żyje, to nie żyje- logiczne.
OCZYwiście pracująca tam Amy ma za przyjaciół albo dzieci z gimnazjum, albo niedorozwiniętych umysłowo, bo zachowują się tam jak kompletni idioci. W sumie to ona niewiele nawet z nimi gada, a kilku z nich to chyba nawet nie lubi, z tego co pamiętam, więc spoko0 dobra ekipa to podstawa udanej imprezy.
OCZYwiście w całej kostnicy pracuje tylko Amy, jakiś gość i jest jeszcze ochroniarz.
OCZYwiście pojawia się scena w której niedorozwinięci pseudo-przyjaciele Amy uprawiają seks na stole do krojenia zwłok obok którego leży nasz „martwy” Kubuś. W czasie igraszek lalunia stwierdza, że go nie ma. Koleś ma prawie dwa metry, są w pomieszczeniu, które ma nie więcej niż 5x5m i nie zauważyli, że gość sobie wstał, potem zgasił światło itd? OCZYwiście, że nie.
OCZYwiście Soskas Sisters stwierdziły, że ta kostnica będzie większa niż cały mój wydział na studiach. Miała jakieś 5 pięter. Potwornie długi korytarz i od cholery drzwi. Jak zaczynają uciekać, bo skapnęli się, że Kubuś jednak żyje to OCZYwiście okazuje się, że Amy tak zna plan budynku, że sama nie wie, gdzie iść więc OCZYwiście część z nich się ze sobą kłóci i OCZYwiście się rozdzielają.
Zdecydowanie najlepsze jest to, że Kubuś okazuje się być szybszy od wszystkich i znać OCZYwiście cały budynek. Wie gdzie kto jest, sam pierwszy dociera do wszystkich wyjść i je barykaduje, żeby tamci nie mieli jak się przez nie przedostać.
Kubuś to dwumetrowy facet potrafi jedną gołą ręką przebić na wylot wzmocnione drzwi. Takie przeciwogniowe. Jedną ręką. No OCZYwiście.
Tamci go okładają, on zawsze wstaje. Hulk przy nim to mała syrenka.

Uwaga głupie spoilery z finału:
Ostatecznie ktoś aplikuje mu jakieś zastrzyki, chyba razi prądem, a potem Amy wsadza w niego rurę i wlewa przez nią do jego ciała formalinę, aż wylewa się mu ona przez OCZY.
Podsumowując ci popaprańcy bawiący się w kostnicy doprowadzili do tego, że Kubuś jest podziurawiony jak sito, naćpany czymś, poprzypalany, a wszystkie wnętrzności ma zalane płynną formaliną, która wylewa się mu ze wszystkich otworów.
OCZYwiście on pierwszy wydostaje się z kostnicy i chowa się w samochodzie, którym Amy ucieka.
Jak się wydostaje?
Jak się tam chowa, że ona tego nie widzi?
Jak do cholery on w ogóle może żyć?
Odpowiedź znać mogą tylko Soskas Sisters. To one za tym wszystkim stoją.

Morał historii jest taki, żeby nie uciekać przed dwumetrowymi trupami podczas organizowania imprezy w kostnicy o północy, bo to i tak nie ma sensu. On i tak przeżyje wszystkich.
OCZYwiście ty i tak możesz stwierdzić, że to tylko film, a ja mogę się z tym zgodzić, jednakże każdy film, żeby dało się go oglądać, wymaga jakiegoś ładunku logiki. A ten go nie posiadał.
Przecież była jeszcze szansa, żeby Amy naprawiła swoje urodziny mszcząc się na psychopacie za wymordowanie irytujących ją przyjaciół. To mogło mieć happy end! Kubuś jednak nie chciał powiedzieć „goodnight”, nie nauczono go jak się prawidłowo umiera i przez to wszystko szlag jasny trafił.

Ciekawostka- film nie został nominowany ani nie wygrał żadnej nagrody. Jak w ogóle mogło do tego dojść, skoro to taka życiowa historia.
Nikogo chyba nie zdziwi, że moją oceną „Oczu zła” jest OCZYwiście zmierZŁA jedynka- 1/10.
Jeśli ktoś chce to dziadostwo obejrzeć to polecam dobrze się przy tym nawalić i wziąć znajomych, bo nie ma żadnych korzyści ze śmiania się do samego siebie. Tylko nie organizujcie oglądania tego filmu w kostnicy, bo nigdy nie wiadomo… W szalonych czasach żyjemy. Soskie są wśród nas.

Następny film otworzy nam krótki cykl moich filmów z kategorii „Ale faza”
Tym razem omawiać będę „Wyspę Tajemnic”.


Wszystkie recenzje można znaleźć TUTAJ

Komentarze