#2 Wywód Recenzyjny
Jeśli ktoś kiedyś w „Czarnoksiężnika z Oz” (tego
oryginalnego) i nie patrzył na niego szerzej to mi go szkoda (w gimnazjum
rzekłbym mu „żal mi cię biedaku”), bo prawdopodobnie zepsuł on sobie jeden z
najbardziej bajkowych seansów w swoim życiu. A raczej baśniowych. Bajka to mi
się kojarzy z „Królem Lwem” a to, co tu się wydarzyło, jest znacznie bardziej
uniwersalne i skierowane do szerszej publiki. Nie boi się bowiem poruszać
tematyki śmierci, morderstw, zemst, niesprawiedliwości itp. Chciałbym zauważyć,
że od premiery „Czarnoksiężnika” mija w tym roku 80 lat, a tematy poruszane w
tym filmie są wciąż aktualne.
Dlaczego?
Oprócz ponadczasowości, oczarowuje przede wszystkim
przeuroczą (w aktualnych czasach) kiczowatością wylewających się z ekranu
najróżnorodniejszych strojów (jak suknia Glindy), rekwizytów (jak różdżka
Glindy) i scenografii (jak wioska Munchkinów). To właśnie te wizualne perełki
czynią seans spektaklem.
Pierwszy raz jak widziałem kawałek tego filmu miałem jakieś
6-8 lat i ze względu właśnie na ciekawe lokacje zacząłem się temu przyglądać.
Byłem jednak przyzwyczajony przez prorodzinne animacje lat 2000 do łagodnych
scenariuszy bez jakichś ekscesów. Z tego
patrzenia zapamiętałem wiedźmę (potwornie brzydką) i…
Tego…
Piekielnie….
Przerażającego….
LWA.
Jak go zobaczyłem to aż przełączyłem na inny kanał. Był tak
straszny, że pamiętałem go nawet wtedy gdy prawie 15 lat później znów dane mi
było go odnaleźć w trakcie oglądania tego filmu już świadomie wiedząc z jakiego
kalibru klasykiem mam do czynienia.
Lew (Bert Lahr) wyglądał w moich dziecięcych oczkach jak
bardzo zmasakrowany fizycznie, brodaty, stuknięty, bezdomny dziad. Mnie
doprowadził do jakichś dziecięcych schiz, a sam miał kompleks bycia tchórzem,
który bał się wszystkich, a jego z kolei nie bał się praktycznie nikt. To jest
jednak już spoiler fabularny więc ukrócam ten wątek TERAZ.
To co mamy teraz w filmach dla dzieci jest niewątpliwą
spuścizną tego, co przedstawił nam „Czarnoksiężnik z Oz” przede wszystkim w tych
łagodnych momentach. W 1940 dostał Oscary za muzykę i zapierającą dech w
piersiach piosenkę filmową (Over the Rainbow). Oczarowuje i zachwyca tym jak
bawi się on kolorami oraz efektami (dziś już zabawnie przestarzałymi).
Lekki zarys fabularny:
Mamy wujka Henrego, ciocię, trójkę takich idiotów, którzy u
nich pracują- Hunka, Zeke’a i Hickorego i Dorotkę na którą nikt nie ma czasu
prócz jej pieska, który zostaje zabrany przez wredną pannę Gulch, za to, że był
niegrzeczny (chyba nasrał u niej na trawniku czy coś). Tak się to wszystko
zaczyna. Na skutek różnych wydarzeń które następują- Dorotka i jej piesek-
trafiają z rodzinnego Kansas do innego świata, gdzie przypadkowo uśmiercają złą
wiedźmę ze wschodu- siostrę złej wiedźmę z zachodu- i odbiera jej
czarodziejskie pantofelki (morderstwo z rabunkiem, oby tak dalej Dorotko) By
wrócić do domu, dziewczynka zmuszona jest prosić o pomoc, sławnego na całą krainę
Oz, Czarnoksiężnika. Po drodze na miejsce poznaje nowych przyjaciół- Stracha na
wróble (który ma siano w głowie), Cynowego Drwala (który nie ma serca) i
Tchórzliwego Lwa (o zgrozo). Wraz z nimi usiłuje dotrzeć do Czarnoksiężnika i
uniknąć zemsty z rąk złej wiedźmy z Zachodu. Potem okazuje się, że
Czarnoksiężnik jest demoniczną postacią która chce wykorzystać Dorotkę (nie tak
jak sądzicie, wy bando zboków) i każe jej w zamian za pomoc odebrać wiedźmie
jej miotłę. A jak to się dalej potoczyło to już sami sobie obejrzyjcie.
Uważam, że tyle sił, ile włożono w realizację tego filmu,
rzadko kiedy w tych czasach wkłada się w nakręcenie niejednej serii czy serialu
i wysiłek ten skutkuje tym, że drugiego takiego filmu nie zdarzyło mi się jak
dotąd obejrzeć. Budżet był byczy, ale to były inne czasy więc nie porównujmy
go.
Podsumowując- warto to sobie ogarnąć, bo to ciekawe
doświadczenie. Najlepiej się do tego napić czegoś z procentem, tak samo jak do „Striptizerek
Zombie”.
Następna recenzja chyba będzie dotyczyła filmu „Monster”.
Chętni niech sobie obczają przed czytaniem moich wywodów.
Wszystkie recenzje można znaleźć TUTAJ
Komentarze
Prześlij komentarz