Pogoń za kopniętym gobelinem


Ćwokonator
Pogoń za kopniętym gobelinem



[Cześć, to ja- Ćwokonator, bohater wielu egzemplarzy „Ćwokonatora”. Jestem poszukiwaczem przygód, rządnym kasy i przyjaciół! Na początku muszę wam co nie co opowiedzieć, może najpierw o książce! To co teraz czytacie jest zapoczątkowane „[„ i zakończone „]” to są moje myśli. Czasami wtrącam się w pewnych momentach i mówię, co myślę. To zjawisko to tak zwane „wtrącenie Ćwoka”. A teraz o mnie! Jestem uczniem 5c szkoły podstawowej, kumple mówią na mnie Ćwok lub po prostu Ćwokonator! Ale jeszcze ich nie mam dopiero przeniosłem się do nowej szkoły! Mam nadzieje, że uda mi się spełnić marzenia!]
- Drodzy uczniowie! – Zaczęła pani wychowawczyni! – Dziś przedstawię wam nowego ucznia, który ma ksywkę Ćwokonator/Ćwok. To Kamil Zakwiński! – I pani odsłoniła blondyna z uśmiechniętą twarzyczą. Miał on piegowate policzki i lekko zaczerwieniony nosek. Było lekko ubrany.
- Cześć! – Powiedział. Nikt jednak nic nie odrzekł z wyjątkiem dwóch osób:
- Witaj Ćwok! – Powiedziała brunetka siedząca w przedostatniej ławce.
- Hellow Ćwokonator! – Rzekł z przekonaniem niewielki chłopiec ze środkowego rzędu.
To byli uczniowie, których raczej klasa nie lubiła, ponieważ nikt z nimi nie siedział, a wszyscy patrzyli na nich jak na wyrzutków.
Po lekcji Ćwok podszedł do dwójki.
- Cześć!
- O! To ty! – Powiedzieli z uśmiechem!
Od tego wszystko się zaczęło. Okazało się, że dziewczynkę uważają za szurniętą, bo nie lubi się „malować”, a chłopak ma za niski wzrost i jest za gruby. Mówią na niego Frajer i Smyk.
[Oni są ok! Ostrzegli mnie przed Karolem i Elizą. Podobno kolegują się tylko z ludźmi „na poziomie”]
Na kolejnej lekcji bohater usiadł ze Smykiem. I napisał mu kartkę o treści: „Frajer i Smyk to Frajerosmyk! To może być fajna ksywka!” – Co wydało się rzeczywiście fajnym przezwiskiem.
Dziewczynie wysłał list o podobnej treści tylko, że napisał iż może być Szurniętą Brunetką! Poparła go!
Ni z tego ni z owego pani spytała Ćwokonatora o największą rzekę świata, bo i pani i wszyscy obserwowali zachowanie nowego.
„- Nie wie! To zawali!”
„- Nie umie! Wiedziałam, że to jakiś łobuz!”
Ale odpowiedź wszystkich zaskoczyła:
- Największą rzeką świata jest będąca w Ameryce Południowej Amazonka. Będąca szeroka do prawie 200km. 7,2mln km2. Znajdująca się na nizinie amazonki! – Nastała cisza.
Z ust pani można było usłyszeć jedynie: „5+”
[Rozmawiałem z Frajerosmykiem i Szurniętą Brunetką po tej lekcji też. Powiedziałem, że jestem podróżnikiem i poszukiwaczem przygód.]
- Serio?
- No tak! – Nie wierzyli póki mój telefon nie zadzwonił:

- „Dryn, Dryn”
- Halo…
- Dzień dobry czy rozmawiam z Ćwokonatorem?
- Tak!
- To ja, Czesiek!
- O, to ty, Czesiu?
- Tak! Mam misję dla Ciebie.
- Jaką?
- Chodzą pogłoski, o tym, że ostatni kopnięty gobelin został uwolniony ze świątyni Majów! To gobelin na który się ktoś zdenerwował i kopnął go tak, że unie się poruszać i lata!
- To będzie podróż za kopniętym gobelinem!
- Dokładnie! Załatwię Ci transport, myślę o rolkach z dopalaczami!
- Może być! Poczekaj… Chcecie jechać ze mną?
- My? – Spytali koledzy.
- No…
- No! Może… A… Co jak…
- No szybko!
- Ok – Powrócił do telefonu. – To weź takie 3 pary!
- Co?!
- Zabieram kumpli!
- Masz kolegów? Przecież…
- Cicho! – Zasłonił słuchawkę i od razu się zasmucił. Kumple spojrzeli od razu po sobie, ale nic nie powiedzieli. – Jeszcze 2 siatki na przerośnięte motyle i klatkę na Wielką Stopę!
- Dostarczę na 12:30.
- Muszę się spieszyć!
- No to cześć!
- Narcia! – Odłożył słuchawkę i spojrzał się na kolegów.

Nie obejrzeli się, kiedy znaleźli się na miejscu uwolnienia materiału.
- Dobra szukajcie fioletowego, różowego materiału w kolorowe, kanciaste i okrągłe wzorki, który lata, dokładnie taki jak idzie za wami! – Mówi spokojnie Ćwokonator, gdy nagle ocknął się, co zobaczył:
- Jest tam!
- Szybko! Jak włącza się te buty?
- Uderzacie but o but – Nagle nabrali prędkości i wymachując siatkami zmierzali w stronę gobelinu.
- Nie uda się! – Krzyknęła Brunetka.
- Uda! – Powiedział uśmiechnięty Ćwok. Nagle gobelin skręcił, a jak zobaczyli wcześniej zasłoniętą przez gobelin drogę, okazało się , że stoi tam wielki dąb. – Albo, nie. Nie uda się! – I rozbili się o drzewo.
- Pytałeś się o uruchomienie butów, ale zapomniałeś o hamowaniu??!! – Zdenerwował się wiszący na gałęzi Smyk.
- Rozstawmy pułapkę!
Na szczęście była to klatka lekka, którą zarówno chłopak jak i dziewczyna uniesie jedną ręką. Zwabili gobelin czymś na co nabrałby się każdy materiał – kuferek do szycia babci Jadzi!
Niedużo czasu minęło kiedy pojawił się gobelin. Był wyraźnie zdenerwowany tym, że ktoś narusza jego prywatność. Gdy jednak zauważył kuferek jego troski pękły jak mydlana bańka.
- Ooooo! Wsysa pomarańczową! – Powiedział Frajerosmyk widząc, że pomarańczowa nitka znika. Wtedy Brunetka pociągnęła za linę przytrzymującą pułapkę i kraty z drzewa w mgnieniu oka spadły na głodny jeszcze materiał.
- Złapaliśmy gobelin! Zgarniemy sporą sumę za ten niedostępny materiał! – Krzyknął z radością Ćwokonator, gdy zadzwonił jego telefon:

- Helo! Czesiek! Złapałem go! Znaczy my go złapaliśmy!
- W tym problem…
- Jak to? Zgarniemy przecież kasę!
- Nie…
- Jak to?
- Znaleźli kolejną świątynię! W której było około 1000 takich kopniętych gobelinów.
- Czyli… Zero kasy…
- Niestety!
- Dobra! To cześć.
- Narcia.

- Co jest? – Spytała Brunetka.
- Znaleźli ich 1000!
- Co?! – Spytali się jednocześnie.
- Dobra, będzie więcej szans na pieniądze!
- Serio?
- No jasne! – Powiedział pocieszająco Ćwok!


Wszystkie rozdziały można znaleźć TUTAJ

Komentarze