Dziecko
To takie wierszowe coś, co pisałem na poczekaniu. Całkiem przypadkowo wyszło troszkę drastyczne.
Mój mały synek pięknie mówi.
SPROSTOWANIE:
Mój mały synek pięknie mówi.
Mój mały synek czapki nie gubi.
Mój mały synek to synek tatusia.
Mój mały synek i jego pyzata buzia.
Mój mały synek dzielnie nie płacze.
Mój mały synek biega, wysoko skacze.
Mój mały synek nie myli bucików.
Mój mały synek ma myśli bez liku.
Mój mały synek tak szybko rośnie.
Mój mały synek krzyczy najgłośniej.
Mój mały synek ma masę siły.
Mój mały synek bywa kłótliwy.
Mój mały synek droczy się nieraz.
Mój mały synek cukierki podbiera.
Mój mały synek bił się z kolegą.
Mój mały synek to przecież nic złego...
Mój synek to duma i nadzieja moja.
Mój synek wiedzy wszelakiej ostoja.
Mój synek podkrada mi czasem fajkę.
Mój synek podrywa naszą sąsiadkę.
Mój synek to urwis bo chłopcy są tacy.
Mój synek popija tak jak Polacy.
Mój synek przeklina jak stary.
Mój synek już nie taki mały.
Mój synek ma pieści silne i twarde.
Mój synek zbajerował Martę.
Mój synek czasem coś tam pali.
Mój synek raz jeden matce przywalił.
Mój synek kundla kopie jak piłkę.
Mój synek z kasą porobił zmyłkę.
Mój synek przynosi browara.
Mój synek bywa, że serio się stara...
Mój syn to prawdziwe oparcie.
Mój syn też grzebie w aucie.
Mój syn wagarował troszkę.
Mój syn zabawia się proszkiem.
Mój syn ma bardzo twardą głowę.
Mój syn i przygody alkoholowe.
Mój syn to syn a nie jakaś ciota.
Mój syn uśmiercił nam kota.
Mój syn niedługo sam będzie ojcem.
Mój syn ma grube tysiące.
Mój syn jest już taki dorosły.
Mój syn kochany lecz bywa oschły.
Mój syn mężczyzną się staje.
Mój syn tabletki różne sprzedaje.
Mój syn często znika.
Mój syn wynajął prawnika...
Dziecko swoje ja znam i mu ufam.
Dziecko swoje się zawsze słucha.
Dziecku swojemu się granic nie stawia.
Dziecku swojemu się nie odmawia.
Dziecko takie mi się nawet nie śniło.
Dziecko to mnie w końcu zabiło...
SPROSTOWANIE:
Od "mojego małego synka" przez "mojego synka", "mojego syna" aż do "swojego dziecka" i ostatecznie "dziecka"- tak nasz niezłomny podmiot liryczny zmieniał swoje zdanie o swoim synu.
Syn wpadł w patologię, a ojciec widział wszystko w dalszym ciągu w bardzo różowych okularach. Tu chodzi o ślepotę rodziców, którzy nie stawiają granic. Nie twierdzę, że wtrącanie się w życie dziecka, a zwłaszcza nastolatka, to coś koniecznego, JEDNAK czasem, gdy widać, jak na obrazku, że coś jest nie halo, to reakcja jest konieczna, a nie tylko pożądana.
Dzieci zbytnio rozpieszczone w dzieciństwie w późniejszym życiu uważają, że cały świat kręci się wokół nich, co doprowadza do różnych sytuacji... w tym też do tragedii.
Nie sądzę, że lepiej dziecko trzymać w toksycznych, obojętnych rodzinach niż pozwalać mu na zbyt dużo, ale oba podejścia są skrajne.
A skrajności są złe.
Ojciec sam nie wierzył w to, co się dzieje, ale zauważał zmiany. Jego stosunek i nazewnictwo syna jest kluczem do tego by to stwierdzić.
Nie ma tu raczej żadnej symboliki więc to by było na tyle...
Komentarze
Prześlij komentarz