Szklana Góra - AKT V
AKT V
WĘDROWIEC widzi kolejną
POSTAĆ na schodach. Ostrożnie podchodzi doń.
POSTAĆ DRUGA
Wiem po co przychodzisz, wiem też czego szukasz.
Życie swe na szali śmierci bardzo błaho rzucasz.
Jeśli wiesz, gdzie idziesz to nie dojdziesz tam.
Bo twe cele są fałszywe tak jak i tyś jest sam.
WĘDROWIEC
O czym mówisz? Czy widziałeś, co na szczycie?
Czy to skarby, czy to mądrość, czy jutrzenki blask o świcie?
Jakich celów są te męki warte?
Czyś oszalał, czy twe oczy wciąż otwarte?
POSTAĆ DRUGA podnosi
wzrok. WĘDROWIEC odwraca się, gdyż ten okazał się mieć wyłupione oczy.
POSTAĆ DRUGA
Byłem bliski zapomnienia,
Byłem bliski zatracenia.
Ja musiałem…
Choć nie chciałem…
By patrzeć w fałszywe ślepia swoje, siły już nie miałem,
Tak też bitwę tam stoczyłem i się ślepcem stałem.
WĘDROWIEC
Gdzieś ją stoczył?
Czy na szczyt żeś wkroczył?
POSTAĆ DRUGA
Tak, tam już byłem,
Lecz nic ja nie zobaczyłem.
Wiem, że był to szczyt, gdyż me nogi
Nie wyczuły tam tej drogi…
WEDROWIEC
Więc nie jesteś obłąkany?
POSTAĆ DRUGA milczy,
potem wstaje na nogi.
POSTAĆ DRUGA
Nie ziściły się me plany.
POSTAĆ DRUGA przewraca
się na szkło.
POSTAĆ DRUGA
Tam gdzie ciemne chmury, a lustra różane…
Tam twe myśli potoczą z ust wściekłą pianę…
Umiera.
Komentarze
Prześlij komentarz