Ciepło uciekło
Najkrótszy i najbardziej minimalistyczny z napisanych przeze mnie wierszy:

Pośród zimnych cementów,
zimnych znaków,
wypalonych papierosów,
chłodnych obojętności,
tylko jedno ciepłe na ulicy pozostało serce.
SPROSTOWANIE:
Pomimo tego, że ma nie więcej, jak 5 wersów to niesie dłuższe przesłanie.
Napisany jest pod wpływem chwili i zdjęcia, które to zrobiłem w poprzednim miesiącu.
Czasem wystarczy parę słów, żeby opisać ulotną myśl, która akurat znikąd trafia. Chociaż jestem zwolennikiem rozdrabniania się...
Zimne cementy oznaczają betonowe ściany i chodniki, ale również ludzi. Potocznie zwane „cementy” to tacy, którzy tkwią bezmyślnie w swoich racjach i nie myślą kiedykolwiek zmieniać się.
Zimne znaki oznaczają oczywiście... zimne znaki. Są także symbolem ludzi mających być drogowskazami w życiu - nauczycieli, którzy mieli tłumaczyć, pomagać dotrzeć do celów, ale i być ZNAKAMI - dowodami - na skuteczność prawa, działalność Boga lub sensowność tradycji. Mieli nauczyć życia w tym świecie...
Chociaż otaczają nas razem z cementami, wyraźnie się spośród nich wyróżniając, to są równie zimni i stateczni jak oni. Ich konserwatyzm sprawił, że tkwią w miejscu i wskazują od lat to samo, mimo tego, jak wiele się dookoła nich zmieniło.
Wypalone papierosy to te śmieci, które wraz z betonem itd. zwiastują obecność człowieka - tego, że ktoś tu był, wziął coś w swoje ręce i to zużył. Wypaleni są również sami ludzie usiłujący zmienić coś sami. Niegdyś mający niczym niewypalony jeszcze papieros jakieś wnętrze, jednak pod wpływem czyjejś działalności tracą to wszystko i stają się puści i wyeksploatowani. Zmarnowani lądują gdzieś na poboczu, stają się elementem krajobrazu, który doprowadza do smutnej refleksji, jak bardzo drugi człowiek zanieczyszcza i niszczy przy pomocy nawet najmniejszych, pozornie nic nieznaczących czynności i decyzji.
Chłodne obojętności to ci, nieostający się po żadnej ze stron - będący jak powietrze w chłodny wieczór, którego wykonałem powyższe zdjęcie. Powietrze to nie było mi ani przychylne, ani też nie utrudniało mi zrobienia tamtej fotografii. Ludzie obojętni nie obierają stron, myśląc, że w ten sposób będą lepsi od zimnych cementów i fałszywych, nieprzychylnych nauczycieli. Nie angażując się uda im się także uniknąć wypalenia. Ich - tak jak i powietrza - jest dookoła najwięcej. Jeśli zmieniliby się na cieplejszych, byliby w stanie ogrzać cementy; poruszyć innych. Nie da się ich jednak do tego zmusić, bo przecież są nienamacalni - jak powietrze pozostają kompletnie nieuchwytni. Stają się więc obojętną, niezauważalną masą.
Ostatnie, co pozostaje na ulicy, jest ciepłe. Coś, co ma inną strukturę od pozostałych - jest bowiem zarówno namacalne jak i żywe. Serce.
Serce jednak nie jest całym ciałem. Skoro więc tylko serce zostało ciepłe, wynika z tego, że ciało, w którym jest, także stało się już zimne.
Podkreślenie „na ulicy pozostało” można potraktować tak, że zostało wyrzucone na ulice i jak bez swojego miejsca na świecie szwęda się, bez celu, bez spoczynku. I chociaż nie ma obranego konkretnego, to wciąż pozostaje ciepłe.
Sam tytuł "Ciepło uciekło" odnosi się także do zdjęcia, które zostało zrobione na przystanku kolejowym. Skoro ktoś stoi tam wieczorem, to może wynikać z tego, że pociąg mu uciekł.
Tutaj ukrytego sensu jest sporo:
1. W pociągu znalazłyby się inne ciepłe serca i wynikałoby z tego, że tylko pozostając w kupie i w ciągłym ruchu na tym zimnym świecie, ciepłe serca mają szanse przetrwać.
2. W ciepłym pociągu zimne już ciało ciepłego serce mogłoby się ogrzać. Byłby to ratunek dla zimnej zewnętrznie skorupy, która zdarzyła się już utworzyć, aby ochronić ciepłe serce przed skostnieniem na skutek całego tego chłodu dookoła. Ktoś zabrałby pędem to wychłodzone ciało i rozgrzał, uratował od tego całego zimnego świata... Ale to uciekło. Ciepłe serce spóźniło się i ten ciepły byt, który miał je zabrać, zbytnio się pospieszył... lub to serce zbyt się ociągało... i tak minęli się.
3. Ciepło mogło też uciec ogólnie. W końcu kiedy jest lato, wszystko staje się cieplejsze (czasem parzy, więc mimo wszystko jest niebezpieczne dla serca, ale jest jednak cieplej). To ciepło uciekło i świat zmarzł właśnie przez jego brak. Brak lata lub też brak idei sprawia, że nie ma nic co jakkolwiek, rozpalałaby innych. Zimne jednostki na ulicy nie mają nic, co by rozniecało w nich wewnętrzny płomyk - iskrę do działania, iskierkę nadziei. Nie ma wobec tego ani impulsu, ani nadziei. Ostatni płomień jest w tym sercu, które pozostaje reliktem przeszłości, podczas gdy miało dookoła podobnych sobie. Serce jest ostatnim ze swojego gatunku i na przystanku czeka na coś (może śmierć), co przedwcześnie zabrało ze sobą pozostałe ciepłe serca i zostawiło jedno osamotnione w miejscu/czasach, gdzie nie ma już warunków do życia. Potrzebuje przedostać się gdzieś indziej, gdzie odnajdzie inne ciepło i spełnienie, a także nie będzie dłużej wystawione na nieustanną walkę o przetrwanie.
Komentarze
Prześlij komentarz