Rezydencja - Prolog
"Pokoje do wynajęcia" zawisło na tablicy ogłoszeń.
Chciałabym, żeby była to tablica korkowa pod jakąś remizą, ale to już nie te czasy. Tablica internetowa, jak babcia klozetowa zażądała paru groszy opłaty za wrzucenia swojej sprawy do strumienia wszechrzeczy i tak wszystko się zaczęło.
Pytanie było, kto to potem wyłowi?
Z wierzchu prezentowała się nie najlepiej, ale za to wnętrze było pierwsza klasa. Stara moda secesji z nutką nihilizmu wyciągniętą rodem ze stylu romańskiego. Strzeliste to, ale i ubogie w, no... Cokolwiek.
Niestety moja Rezydencja nie przewidywała funduszy na pokrycie napraw zewnętrznych.
Z czasem zaczęłoby się to sypać, a wówczas nawet najpiękniejsze wnętrze nie uratowałoby całości i nic mi by było z takiej ogromnej posiadłości.
Pięknych, samowystarczalnych pokoi jest od cholery, a ja z nich nie korzystam. Przywykłam do minimalizmu (nieprzesadnego), ale i pragmatyzmu, więc gdy rodzina zaczęła się szykować do wyprowadzki z tych lub innych pobudek, to podeszłam do sprawy realnie - na cholerę mi to wszystko skoro i tak z tego nie korzystam. Więc wynajmę, bo co mi tam. Kasa może wpadnie...
Aaaale zacznę od początku.
Także wynajem pokoi.
Właścicielami Rezydencji były dwie dusze:
Ta, która wystawiła to ogłoszenia - uosobienie światła czerwonego - nazywała się Ova.
Jej specjalizacjami było Czytanie, Malowanie, Otwieranie i... Ssanie.
O to ostatnie nie pytajcie.
W jej naturze leżała Akcja.
W Rezydencji odpowiadała za gotowanie i jeden z dwóch kompletów kluczy.
Ten, który stał się ofiarą tego ogłoszenia - uosobienie granatowego cienia - nazywał się Humuss.
Jego specjalizacją było Słyszenie, Widzenie, Zamykanie i... Okna.
O to ostatnie nie pytajcie.
W jego naturze leżała Reakcja.
W Rezydencji odpowiadał za sprzątanie i drugi komplet kluczy.
Mieli dzielić między sobą Rezydencje po połowie, ale delikatnie mówiąc, Ova była zaangażowana w to, żeby przywłaszczyć sobie większość z pokoi, a Humussowi było to obojętne. Jak to cień. Bierny. Wślizguje się tam, gdzie światła nie ma, ale nie wyprze go przecież... To wbrew prawom jego egzystencji.
Na początku tej historii - w przeciwieństwie do mitologicznego powstania świata - nie było chaosu. Chaos miał dopiero nadejść.
W pokojach Rezydencji mieszkało parę innych osób:
Muśka - Chociaż z nią bywało różnie, ale no mieszkała tu mimo wszystko. Ova coraz chętniej chciała ją wywalić. Której specjalizacją był Atak.
Efka - Przyszywana, przyrodnia siostra bliźniaczka Ovy, której specjalizacją była Cisza.
Baaka - Ta siedziała w jednym z górnych pokoi, a w dodatku prowadziły tam oddzielne schody. Taka prawie że dobudówka, jednak wciąż była to część Rezydencji. Jej specjalizacją był Pokój. Chociaż Ova miała do niej czasowo podejście jak i do Muśki, to wyjątkowo wstawił się za nią Humuss, któremu jej obecność nawet odpowiadała.
Prócz nich 2-3 pokoje gościnne były sezonowo zajmowane. Nie można było ich już zatem wynająć...
No tak... Ważne, żeby podkreślić - Od kiedy Ova wyspecjalizowała się w Otwieraniu, pokoje zajmowane były bezpowrotnie.
Jeżeli ktoś otrzymywał wstęp do swojego pokoju, to pozostawał on jego pokojem na zawsze i miał tam wstęp aż do momentu, gdy Humuss go nie zamknął. A zamkniętego pokoju nigdy już nikt nie otworzył.
Jeden był tylko pokój zamknięty przez Humussa, za czasów kiedy wszystkie były otwarte, a kluczy jeszcze nie było.
Teraz miało nastąpić przydzielenie pokoju do duszy z zewnątrz i groziło to utratą części Rezydencji z prawowitych rąk Ovy i Humussa.
Pogubiłeś się?
Już tak troszkę?
Rewelacja, bo dopiero zaczynamy...
Komentarze
Prześlij komentarz