Zainfekowany
Infekcja, którą przenoszą i zdrowi, i chorzy jest kompletnie nie do wykrycia. Nie da się przed nią ustrzec w żaden sposób, ani przewidzieć kierunku, z którego uderzy. Przy niej każda odporność zawiedzie, żaden doktor nie pomoże.
Śmiertelnym wirusem zostałem zarażony.
Dziś kolejny dzień od śmierci odroczony.
Choroba postępuje i wyniszcza całe ciało,
budzę się co dzień mokry od potu, a w nocy snu mi ciągle mało,
mam stały ucisk żołądka, drżenie rąk i bóle nóg
a wewnątrz piersi odczuwam przejmujący chłód
W głowie hula wiatr, który wcześniej łamał mi kości.
Zęby też pościerał, kiedy przywiał bluzgi w napadzie złości.
Straszne to mieć infekcje tak postępującą jak ta,
na nią prócz cyrografu nic nie poradzi żadna recepta.
No, chyba że testament krótki i zwięźle napisany
i domowym sposobem, nalewką aż do grobu zapijany.
Choć do niego doszło, to lekarz nie stwierdził tu złamania
ani gangreny, która upoważnia do amputowania,
więc potężny jad wciąż spowija organizm zdyszany,
nieraz szczepiony, wielokrotnie już wyniszczany.
A zapomniana surowica, która uzdrawia usychające dusze,
to twój pocałunek, na który ponoć już nie zasłużę...
Komentarze
Prześlij komentarz