Stygnące Silniki
Jest! Po wielu mękach udało mi się skończyć mój drugi erotyk. Inspirowany piosenką "Chasing Cars".
Z podziękowaniami dla kolegi janka, który jako jedyna osoba w dniu owym nie była zleżałą bułą pełną defetyzmu z potrzebą aby w domu swym przewegetować bezskutecznie kolejną sobotę i miała chęć by przytuptać ze mną na kawę.
To te potwory- tak to o nich znowu będzie mowa
Choć nieżyjące choć latami nie pisną swego słowa
Rodowodem są z czasów industrialnych a myślami z epoki przemysłu
Marka ich najskuteczniej wynaturzona i wyparta z wszelakich zmysłów
Pochodzą z mody na masowe wypalanie zajechanych już silników
Której objawami są wdzięczne dźwięki dziurawych tłumików
I ignorancja kontrolek chłodnicy gorącej od rozżarzonych staników
Gdyż to co się dla nich liczy- to szybkie osiąganie wyników
W końcu to wehikuły nowoczesne najprawdziwsze wynalazki epokowe
Ociężale pędzące tudzież plastikowo-metalowe
Co ciekawe- same jednak nigdy nie drgną tylko jak są zmuszane
Gdy w ich przestrzenie stacyjkowe obłe klucze są wpychane
Z miejsc wówczas poruszane wnętrza swe rozgrzewają
Tak że nienaoliwione płytki o płytki ocierają
Światłami swoich rezerw puszczają zajączki na mury
Gdy gnojem burym na opony srają im miejskie szczury
Komputer pokładowy alarmuje że zewsząd coś ich goni
Więc włączając kolejne biegi każdy z nich się bezskutecznie broni
Zaprogramowane do perfekcji nie pozwalają se na błędy
Więc gdy do nich dochodzi mocniej zaciskają zębatek kruche zęby
Śmieszne że mimo tego iż idą w te pędy
Nie wierzą już w żadne swoje hepi-endy
Jak obecności kluczy stanie się zadość
Hamowanie całego procesu kończy ich naiwną radość
Osiągają zaraz kres całego trudu tej podróży
A to tylko do osiągania kresu przecież ich istnienie służy
Głupio potem spoczywają parując sapiąc dysząc
Gnatami strzykając zawiasami skrzypiąc
Rozregulowanymi hamulcami piszcząc
Stopniowo z gwaru schodząc
Toksyczne kwasu mieszanki przy tym hojnie płodząc
Ach, te stygnące silniki niegdyś gorących wehikułów
Z rur wydmuchują swój rakotwórczy gaz
Wtem wyłania się dookoła nich pogaszonych latarni las
Z mgły metalurgicznych wydzielin wynurzają na chwilę nas
Przerażone swym żywotem społeczeństwo ludzkich mas
SPROSTOWANIE:
To trochę bardziej złożony twór... Nieidealny, wiem, ale to przez to, że taki złożony... I przez to, że długo to ze mnie wychodziło, a straciłem ostatnimi czasy wprawę w pisaniu złożonych tworów.
Nie chce mi się opisywać tego, co ja tu zawarłem (przynajmniej nie teraz), bo sam muszę się zastanowić, o co mi (do jasnej cholery) w niektórych momentach chodziło... podkreślę jednak parę ważnych dla mnie rzeczy:
1. Cała pierwsza część ma brzmieć jak sparodiowany wycinek filmu dokumentalnego wychwalającego jakąś najnowocześniejszą produkcje cywilizacyjną, którą w rzeczywistości jest kupą złomu- zmechanizowanym, korporacyjnym egzystowaniem- człowiekiem.
2. Brak znaków interpunkcyjnych symbolizować miał nieograniczony pęd (od początku do samego końca, pomijając jedno, chwilowe, prawie niezauważalne w tym natłoku, westchnienie nad swoim gasnącym losem)
3. Ogółem chodziło mi o ukazanie pustości stosunku seksualnego, dwóch wypalonych, życiem w miejskim zgiełku, ludzi. Nie ma u nich miejsca na uczucia i namiętności, a jedynie mechaniczne działanie, które uruchamiane jest włożeniem obłego klucza w stacyjkę. Mają ochotę rozgrzać wnętrze chociaż na chwilę, żeby poczuć, że jeszcze żyją/działają.
4. Mają wadliwe wartości i mechanizmy które dążą do perfekcjonizmu oraz idealizmu, a w rzeczywistości są oparte o totalnie prostacki szkielet, bo w ich założeniu "nie pozwalają SE na błędy" (co samo w sobie brzmi prostacko). W dodatku alarmują mimo braku zagrożenia przez co nawet w trakcie stosunku seksualnego są zestresowani, wyczuleni na atak. Ciągły stres, napięcie, nerwy.
5. Zwróć uwagę, że mimo tego, iż maszyna działa to jej koła się nie poruszają (bo nawet szczury na nie srają wiedząc dobrze, że nie drgną) jest to alegoria tego jak bezsensowny jest ich pęd ku spełnieniu swoich żądz (erotycznych, zawodowych, życiowych). W praktyce jest on staniem w tym samym miejscu. Oni robią to wszystko z przyzwyczajenia (mechanicznie), bo sami już nawet nie wierzą w to, że im się uda (w żaden swój hepi-end).
6. Mimo iż ruszanie tych ledwo działających, zaniedbanych, wewnętrznych mechanizmów jest dla nich ciężkie to i tak sprawia im jakąś radość. Jest to radość wzajemnego używania siebie. Rzeczowego spojrzenia na miłość która służy chwilowemu poruszeniu i mimo tego że jest bolesna w środku to i tak jest wykonywana jak praca.
7. "Toksyczne kwasu mieszanki hojnie płodzone" to nieszczęśliwe, porzucane dzieci, które potem całkiem przypadkowo rodzą się z tej patologii.
8. Ich westchnienie jest rakotwórcze bo po całym procesie seksualnym wzdychają takim zniechęceniem do życia, że udziela się ono wszystkim dookoła i u niektórych tworzy to potem nieuleczalny przez dłuższy czas pesymizm.
Czekam na komentarze, bo ja sam na razie nie mam pomysłu na więcej.
Komentarze
Prześlij komentarz