Historyjka o Kaczuszce Nie-lotce, której Nikczemność Całą Zacną Wieś Niemalże na Manowce Zaprowadziła

Po "Marzeniu" pora na trochę symboliki i prozy. Tworek ten wyszedł spod moich palców, leżąc w bawarskim łóżku i rozmyślając o tym, czemu ludzie tak bardzo doszukują się swoich błędów w innych. 



Była we wsi plotka,
Że przybyła kaczka nie-lotka.
Wszyscy szukali jej po ścieżkach, polach,
Bo puste są brzuchy w wilczych sforach.
Szukali na niebie- czy jej nie porwał jastrząb jaki,
Nikczemnicy bowiem lubią tak bezbronne smaki.
Potem po domach chodzili z widłami i pytali jak leci,
Kobiety nadobne, dostojnych panów i niewinne dzieci:
„Kaczka nie-lotka! Czy ją tu kto przetrzymuje?
Nad jej upośledzoną dróbizną niechże się zlituje!”
Kaczka nasza jednak na bajorko natrafiła
I szczupaka, swym nie-lotnym mięskiem, nakarmiła.
A gdy wszystko wyszło na jaw pytań rzeka popłynęła
Lecz nurt ich, przedwczesna odpowiedzi fala, pokryć zdążyła:
„A to głupia! Chleba szukała i do naszej wsi nie zawitała?
Bogu ducha winnych ludzi czas i uczynność, bezczelnie wykorzystała!”



SPROSTOWANIE:
Nie będę się jakoś szczególnie mocno pochylać nad interpretacją. Pierwszą sprawą jest to, że przybycie Kaczuszki Nie-lotki do wsi jak i historia jej tragicznej śmierci to dzieło PLOTEK, a nie faktów, którymi którykolwiek z mieszkańców Zacnej wsi mógłby się podeprzeć. Możliwe, że żadnej Kaczki nie było!
A może była?
A może to była synogarlica, albo kulawy kot?
Na początku wszyscy oni- zacni, nadobni, dostojni, niewinni, uczynni mieszkańcy wsi podejrzewali inne zwierzęta lub innych ludzi o udział w zniknięciu nie-lotnej bohaterki tej historii. Chodzili nawet z widłami, jednak nie stać ich było na faktyczne działania, faktycznie przesłuchując lub przeszukując innych, a tylko "groźny" wygląd.
Fakt, że ich przykładanie się w poszukiwania składało się na rozpuszczanie plotek i chodzenie po domach bez większego celu, mógł skutkować nawet tym, że o ile rzeczywiście taka Kaczka Nie-lotka byłaby przetrzymywana to nikt, kto miałby jakąkolwiek motywacje by ją więzić z pewnością nie oddałby im jej. 
Cała sprawa po tym jak już wszyscy uwierzyli w plotkę o jej śmierci znajduje typowe dla prostaczków rozwiązanie
Ich stracony czas i uczynność- które to poświęcili na poszukiwania zaginionej poszły na marne przez JEJ GŁUPOTĘ! Wyśmiano ją, zwyzywano i zarzucono wykorzystywanie Zacnych mieszkańców wsi, którzy przecież robili wszystko, co w ich mocy!
Morał?
Pycha ludzka i egoizm na pewnym etapie sprawia, że nieowocne starania o coś lub kogoś są interpretowane jako wina kogoś/czegoś komu/czemu zostały one poświęcone. 
Zrobienie czegokolwiek przez kogokolwiek na pewnym etapie sprawia, że jest to już równoznaczne z poruszeniem nieba i ziemi w posadach. 
Na pewnym etapie człowiek ma już tak popierniczone we łbie, że uważa, że każda jego pomyłka lub bezsilność jest czyjąś winą (praktycznie zaplanowanym sabotażem) i gdy ta oto postać nie jest już w stanie powiedzieć nic na swoją obroną trzeba poddać ją najwyższej możliwej każe- werbalnemu linczowi. 

Komentarze