Marzenie - Rozdział 30
Dwa dni po tym zdarzeniu minęły
sobie w dość umiarkowanym tempie.
Na wyspie Fingeteo:
Mistrzyni Taqua zabrała Sofię na
łódkę by ta mogła wrócić do domu. Ekipa połączyła się na nowo w całość po serii
przeprosin jej „wroga”, a dziewczyna nie była już w stanie zgodzić się na
dalsze dzielenie przestrzeni z Denamem więc mistrzyni zrozumiała, że na jej
uczennice nadszedł już czas. Alan trochę to przeżywał, ale sam zauważył, że od
kiedy prawda wyszła na jaw to jego przyjaciółka bardzo się zmieniła, a on sam
czuł się niekomfortowo będąc przez nią odizolowanym od reszty. Zajął się nim
Rid, który już wcześniej próbował przekonać go by wspólnie udali się na męską
rozmowę wraz z mistrzem Levonem. Naya, Olga, Minara i Eleonora postanowiły
zająć się naprawą psychiczną Denama by ten zrozumiał, że kobiety też potrafią
dać czadu. Rewicca bardzo mocno zżyła się z Zelofinem i Hinem w czym
niewątpliwie pomogło im wino. Samanta wspierana przez Klarisę i mistrzynie
Aaponę oraz Cikkę powoli zaczynała godzić się ze swoim losem. Mistrz Eddi był
tak zachwycony tym co się wydarzyło, że postanowił urządzić wielkie przyjęcie
na cześć Nayi, którą Denam przedstawił jako jego wybawicielkę, która oświeciła
ciemności jego ogłupiałego, chłopięcego rozumku. Roska i Perstax pozostały ze
Scutim który zaczął odczuwać śladowe sygnały od Mawia proszącego go o
utworzenie możliwie jak najbardziej stałego połączenia. Rosce było trochę
szkoda, że chłopak tak się dla niego stara, ale z drugiej strony widziała jak
cieszył się, nareszcie był potrzebny. Młody Auror zajął miejsce na miękkiej
ziemi, gdzie wypoczywał po niedawnym incydencie z lataniem. Odwiedzali go na
zmianę Ilox i Tibo.
W Zakładzie Zatrzymań w Metaonn:
Mistrz Terros chodził po swojej sali
próbując się uspokoić co udało mu się dopiero po tym gdy, został zaproszony na
rozmowę wraz z przesłuchaniem u pretora Dwa. Rzecz jasna niczego od niego nie
wyciągnął. Nie był w stanie ani określić aktualnego położenia reszty adeptów,
ani celu swojego powrotu na kontynent. Niebywale cieszyła go wówczas umiejętność
mówienia półprawd i rzucania niedopowiedzeniami. Ku jego uciesze wyszło na to,
że rakiety, które mijali po drodze nie znalazły na wyspie niczego prócz opustoszałych
domów.
„Musieli zatem jakoś wam umknąć.” - Mówił zachwycony. Podobnie było w przypadku mistrzyni Ikarii, mistrzyni Ewy i Jedy, które poddane zostały nawet badaniu wykrywaczem kłamstw lecz i to na próżno, bo wszystkie trzy były już przygotowane na tą ewentualność oraz przewidziały wcześniej najbardziej prawdopodobne scenariusze ich pytań. Ta ostatnia była na tyle przekonująca, że w pewnym momencie pretor wraz z naczelnikiem nie wiedzieli już, czy jest ona uczennicą, czy została już mianowana na mistrzynię.
„Musieli zatem jakoś wam umknąć.” - Mówił zachwycony. Podobnie było w przypadku mistrzyni Ikarii, mistrzyni Ewy i Jedy, które poddane zostały nawet badaniu wykrywaczem kłamstw lecz i to na próżno, bo wszystkie trzy były już przygotowane na tą ewentualność oraz przewidziały wcześniej najbardziej prawdopodobne scenariusze ich pytań. Ta ostatnia była na tyle przekonująca, że w pewnym momencie pretor wraz z naczelnikiem nie wiedzieli już, czy jest ona uczennicą, czy została już mianowana na mistrzynię.
W gruncie rzeczy jedna tylko rzecz
była warta szczególnej uwagi, a mianowicie kolejna rozmowa mistrzyni Ux z
Vektorią.
- Przywieźli nowych. – Poinformowała
Radosną po cichu.
- Kogo? – Zapytała poruszona.
- Dwoje zbiegłych Radosnych i dwie inne mistrzynie.
- Mistrz Terros? Tutaj? – Zdziwiła
się natychmiast czując napływ ciepła wprost do duszy.
- Nie wiem, być może.
- Jeśli to faktycznie jest on, to
wszystko będzie dobrze. – Powiedziała zamyślona.
- Co masz na myśli? – Spytała
zaintrygowana Vektoria.
- Jeszcze nie jestem pewna, ale
wygląda na to, że wśród nas jest kret.
Komentarze
Prześlij komentarz