Marzenie - Rozdział 10


Mawio wisiał w powietrzu jak suszące się pranie. Ręce i głowę miał swobodnie opuszczone, nogi zaś podkulone. Był na wysokości około półtora metra nad ziemią. Dookoła niego siedzieli uczniowie razem z mistrzem Terrosem i mistrzynią Ikarią. Pozostali mentorzy (razem z Sofią) pływali tratwą od wyspy do wyspy przenosząc jedzenie i prowizoryczne posłania z liści.
Panowała słodko-gorzka atmosfera w której nikt nie czuł się odpowiednio komfortowo. Alan z Denamem opowiedzieli o całym zajściu z każdym szczegółem. Niewątpliwe było, że sprawa wymagała omówienia.
Roska patrzyła pełnym troski spojrzeniem na swojego zmarnowanego przyjaciela. Był półprzytomny, miał zamknięte oczy i nie odzywał się, twarz jego wykrzywiała mieszanka grymasów znużenia i bólu.
- Wszystko zależy czy Mawio sobie poradzi. – Osądziła Radosna. – Nikt z nas nie ma na tyle siły by nawet wspólnymi siłami ruszyć się stąd.
- Mistrzu Terrosie, czy on z tego wyjdzie? – Zapytała cicho Roska.
- Tak myślę, kochana. Mawio jest dzielnym i dobrym chłopcem. Jestem pewny, że to tylko przeciążenie jego ciała. – Wyjaśnił jej spokojnie. – Nie denerwuj się.
- Jeśli się nie polepszy to mistrzyni Aapona i mistrz Eddi gotowi są wypłynąć do wybrzeża i poszukać pomocy medycznej.
- Jak ją nazwiemy? – Zmieniła temat Jeda.
- Nad tym też trzeba się zastanowić. – Zgodziła się Werna.
Mistrz Terros popatrzył pytająco na mistrzynię Ikarię. Byli poruszeni dogłębnie i żaden z nich nie miał siły by zajmować się błahostkami. Dopiero po chwili dotarło do Radosnego, że Jeda chce tylko sprytnie rozluźnić ciężką atmosferę.
- To bardzo bystra uwaga. – Kiwnął do niej głową. – Czy ktoś z was już o tym myślał?
- Mawio powinien ją nazwać. – Mruknęła Roska.
- Kochanie… - Przytuliła ją siedząca obok Klarisa. – Proszę nie przejmuj się. Wyliże się z tego.
- Nie umiem myśleć pozytywnie w tej sytuacji, wybaczcie mi. – Wyznała po czym wstała i odeszła od grupy.
- Dajmy jej chwilę. – Poprosił ich mentor.
- Chciałabym, żeby to była Radosna Wyspa! – Oznajmiła Werna.
- To bardzo ładna nazwa. – Zgodziła się Minara.
Mistrz Terros był bardzo pozytywnie zaskoczony, że grupa zmieniała powoli temat, żeby odepchnąć od siebie nerwy i negatywne emocje. Nieraz uczniowie intrygowali go wyczuciem i nieprzeciętną inteligencją, ale rzadko kiedy w takich krytycznych momentach.
„Może dlatego, że takich ekstremalnych problemów nie było w czasie ich szkolenia, a może dlatego, że się starzeję i przestaję myśleć racjonalnie…” – Gdybał.
- Niezbyt odkrywcze. – Odezwała się Rewicca. – Ja bym ją nazwała Podniebna.
Olga wstała i poszła do Roski. Widząc to Klarisa i Rid zrobili podobnie. Samanta spojrzała pytająco na mistrza, on udał że nie dostrzega tego i patrzył wówczas w symulowanym skupieniu na Wernę, która oburzyła się idiotyczną propozycją koleżanki.
- Spokojnie, ona żartowała! Radosna Wyspa brzmi świetnie.
Roska siedziała na wschodnim brzegu. Starała się opanować, ale logiczne myślenie zagłuszała jej troska o Mawia. Biła się z natłokiem skrajnych myśli gdy podeszła do niej Olga.
- Rosi… - Szepnęła jej do uszka. – Wszyscy się martwimy, ale musimy pozostać spokojni póki nie wiemy co robić.
- Mistrzyni Perstax mówiła, że jest przemęczony i ma nudności, poza tym nic mu nie dolega. – Potrząsnęła głową. – Ale on wygląda jakby strasznie cierpiał.
- Rosi… Nikt nie wie, jak doszło do tego, że Mawio zaczął latać. Jak jego dusza stała się niezłomna? Teraz pojawia się tylko kolejne pytanie bez odpowiedzi. Musimy być cierpliwi. – Złapała ją mocno za rękę. – Nie ma innej możliwości. Jeśli pozwolimy sobie na nerwy, gniew i strach to wszyscy się pokruszymy… Przecież wiesz.
- Wiem… - Zgodziła się niechętnie.
- Roska, wszystko dobrze? – Spytała Klarisa zbliżając się do dziewczyn. Zaraz za nią niepewnym krokiem dołączył Rid.
- Już lepiej, dziękuję wam.
- Nie martw się, każdemu się zdarza. Pierwszy raz widziałam cię tak podburzoną więc pewnie też potrzebowałaś tego trochę. – Uśmiechnęła się do niej Olga.
- Należało ci się za tyle czasu sztywnej samokontroli. – Poklepał ją po plecach kolega.
- Jesteście kochani. – Zarumieniła się.
- Kochamy cię. Też się martwimy, ale nie damy się tym zamęczyć.
- Dziewczyny? – Usłyszeli nieśmiały głosik zza swoich pleców.
Dwa drzewa dalej stała Sofia ocierając o siebie dłońmi z nerwów.
- Tak? – Zdziwiła się Klarisa. Dziewczyna pierwszy raz bowiem podeszła do nich sama i coś powiedziała.
- Alan mówił, że Mawio dotknął ziemi i to w tamtym momencie, no wiecie…
- Tak, mówił nam to też jak siedzieliśmy w grupie. – Zgodziła się Olga.
- Alan mówił, że Mawio majaczył później coś kiedy został z nim sam, bo Denam popłynął po nas. – Kontynuowała przejęta dziewczyna. – Podobno prosił po cichu: „Zabierz mnie stąd, zabierz”. Alan spytał gdzie ma go zabrać, a… - Westchnęła doniośle. – …Mawio powiedział, że nadchodzą po niego.
- „Nadchodzą”? Troglodyci? Wojownicy? – Dopytywał się Rid.
- Nie wiem. Alan mówił, że tak mu powiedział i to wszystko.
- Jeśli to prawda, to musimy stąd uciekać… - Złapała się oburącz za głowę, Klarisa. – Jak to możliwe?
- Może Ibi miała rację? – Zaproponowała Sofia.
- Nic z tych rzeczy! – Oburzyła się Roska. – Mawio nigdy by z nimi nie współpracował!
- Może go zmusili? Może robił coś nieświadomie? Może… - Mówiła nerwowo Sofia
- Nie mogło tak być. – Usłyszeli z naprzeciwka. Całej sytuacji przyglądała się ukradkiem Naya. – Wiesz, Sofia, nie lubię Mawia. Nie lubię też mistrza Terrosa, ale niechętnie muszę przyznać, że ta cała niechęć nie może mi przysłonić tego, że ten latający koleś to dobry chłopak i siłą rzeczy nie mogę mu niczego zarzucić. Może i moja przyjaciółka mu nie ufała i skruszyła się przez to, ale mi, osobiście, nie dał on powodów bym mogła podejrzewać go o coś nieuczciwego. – Wyznała. – Jakby miał z nimi układ to by nie zabrał mnie i reszty ostatniej grupy z tamtego lasu, tylko zostawiłby nas dla tamtych.
- Coś takiego… - Mruknęła z niedowierzaniem, Roska. – Ciebie bym o to nie podejrzewała.
- Nie taki diabeł straszny. – Wzruszyła ramionami. – Minie jeszcze tydzień lub dwa i może nawet będziecie moimi kolegami?
- Dobrze… - Znowu odezwała się zawstydzona Sofia. – Zatem kto przybywa?

Komentarze