Dzień Rozłąki

Dzień po walentynkach pochwalić się mogę nowym wierszem. Generalnie nic wspólnego miłością nie ma prócz tego, że też wywodzi się z serca.



W dniu rozłąki nic ci nie dam
Bo nic, co mógłbym dać, ja nie mam.
Dałbym plik stron papierowych
Czarnym tuszem ubrudzonych.
Mógłbym złożyć bukiet roślin
Zwiotczałych niczym trupie kości.
Lałbym łzy i zdzierał gardło
Na to wszystko, co umarło…

W dniu rozłąki nic ci nie dam
Bo nic, co mógłbym dać, ja nie mam.
Raczyłbym syrenim śpiewem
Choć co śpiewałbym, sam nie wiem.
Sprzątnąłbym wszyściutkie śmieci
I rozprzedał to, co świeci.
Czasu szmat w szmaty owinięty
Siedział w kącie smutkiem śnięty.

W dniu rozłąki nic ci nie dam
Bo nic, co mógłbym dać, ja nie mam.
Maryjnych formułek rzuconych na wiatr?
Przewróconych księgi tysiąc kart?
Strojów rozmaicie czarnych, długo wynoszonych?
Na co ci by była setka świeczek zapalonych?
Chwili z nikim nie postawię między trofeami,
Kiedyś może dałbym wiele, teraz? Wszystko na nic.
Całe życie obmyślając, a w dorobku świat gromadząc
To Czas umknął niczym zając…



Komentarze