Insygnia Robala
Ten rysunek został wykonany na moją prośbę. Jak się pewnie domyślasz, przedstawia on mnie.
To projekt który miałem zrealizować już jakiś czas temu, ale z braku środków zabieram się do tego dopiero teraz.
To będzie jeden z nielicznych postów na luzie więc możesz odetchnąć i rozpiąć rozporek (albo lepiej nie).
Z racji tego, że i tak każdy chytrzejszy researcher może mnie namierzyć i wie już pewnie kim jestem to uchylę rąbka tej tajemnicy też tobie, kiepski sherlocku.
1. Krótko obcięte włosy
Ponieważ wykazuję brak szacuneczku do pędzlogłowych. Krótkie włosy zawsze wyglądają u chłopaków sexy, poza tym są wygodne, a jak ma się zakola (a na obrazku zostały one prawidłowo wyeksponowane) to mniej je widać gdy włosy są krótsze.
W skrócie:
Krótkie włosy to kamuflaż dla moich zakoli. +10 do bycia sexy. -10 do zakoli.
2. Lekki zarost na brodzie i bokach twarzy.
Sugerujący, że nie chce mi się patrzeć w lustro żeby ocenić czy nadaje się do pokazania publicznie. Efekt zaniedbywania siebie i przeważnie lekceważenia opinii obcych. W moim zaroście nie ma nic sexy, bo wygląda (jak to mój były zwykł mawiać) jakby kto w gówno wykałaczki nawtykał.
Ogólnie mógłbym się golić częściej jakby chciało mi się kupić nową maszynkę i piankę do golenia, ale na co to komuś kto i tak nie dba o siebie?
W skrócie:
Istnieje poprzez nieogarnianie się regularnie. -5 do bycia sexy.
3. Krzyżyk
Dziwie się, że został tu także wymieniony. Kiedyś nosiłem na szyi skorpiona, amulet, krzyż egipski, skarabeusza i pierścionek. Skończyło się na krzyżyku. Powiedzmy że lubiłem jak coś mi tak dynda na szyi. Teraz jednak mam go na sobie zawsze i kompletnie już nie zwracam na niego uwagi.
W skrócie:
No mam go na sobie, ale z przyzwyczajenia raczej. +5 do obrony duchowej.
4. Bluza
I tu należy dodać ROZPINANA Z KAPTUREM. Bo innych nie noszę. To faktycznie jeden z moich głównych atrybutów. Miejsce trzecie na podium. Konia z rzędem i polskim rządem temu, kto widział mnie na ulicy bez bluzy. Bez rozpinanej bluzy z kapturem. Zawsze jakąś noszę. To mój jedyny ciuchowy fetysz, uwielbiam mieć ich trochę w szafie i robić sobie życiowe dylematy "omg, którą mam dziś założyć". Na nieszczęście nie chodzę po sklepach odzieżowych więc mam mały arsenał tych ubrań. Jednakże....... nadrobi się! Mój kolega w podstawówce nosił takie i zawsze strasznie fajnie pachniały (dont judge me, byłem młody).
W skrócie:
ROZPINANA Z KAPTUREM. Moja ciuchowa miłość. +10 do bycia sexy. +5 do ochrony.
5. iPhone (Pokemony i Twitter)
iPhone 6s moją miłością nie jest, ale stara dobra czwórka (ach, ta zbieżność z moją twórczością) była marzeniem mojego gimbusowego serduszka. Te telefony są takie śliczne, a za czasów iPhone 4 również zarąbiście dobre! Pokemony chyba powoli stają się uzależnieniem, ale po trzeciej generacji zaczną mi się przykrzyć i wiem to już teraz. Ponad to idzie zima więc chłód będzie mnie zniechęcał do grania. Twitter to dla mnie dobra zabawa. Nie ma cenzury, nie ma znajomych, można szaleć! Z twittera wiem, co się dzieje w polityce, w memach, we wszystkim na raz. Można wylewać tam gówno na wszystkich i pisać o swoim nieistotnym życiu gdy jest się nawalonym jak meserszmit. Polecam!
W skrócie:
iPhone 4 był moim marzeniem, po nim kontynuowałem praktykowanie tej marki. Pokemony to nałóg a twitter jest fajniejszy niż facebook. +10 do szpanu.
6. Łańcuch.
Miejsce drugie. Niedawno ktoś spytał mnie jaka jest historia tego, że noszę łańcuch, a ja nie byłem w stanie udzielić odpowiedzi. Szczerze nie wiem jak to się zaczęło. Byłem metalowcem, potem trochę mniej. Łańcuch jako dodatek do portfela i jako element grozy. Zwłaszcza kiedy mam luźne spodnie i wejdzie mi w szczelinę pomiędzy krzesłami w komunikacji miejskiej podczas wstawania. JESZCZE nie spadły mi przez to spodnie, ale nie wątpię, że w końcu do tego dojdzie. Niemniej jednak bez łańcucha nikt mnie nie widział od dawna i raczej prędko nie zobaczy.
W skrócie:
Pojawił się, był, jest i będzie. Lubie go. +10 do szpanu.
7. Obuwie sportowe a kiedy jest zimniej, glany.
Nie noszę obuwia sportowego xD nie wiem o co chodzi- moje zwykłe buty to zwykłe zwyklaki. Jednak jak jest mokro, zimno, albo oficjalnie ma być, to pora na glany. Nie noszę pantofli, bo nie umię w pantofle. Nie umię i już. Glany jako buty na każdą porę roku i nastrój. Glany jako element obrony. Jako wyznacznik szyku, klasy i genialny dodatek do łańcucha. Tworzą wspólnego combosa, że babcie w kościele wolą się nie zbliżać.
W skrócie:
Jeśli już to glany, bo nie umię w pantofle. +10 do ochrony. W zestawie z łańcuchem +15 do szpanu.
8. Jeansy
Nie chodzę w musztardowych, zielonych, ani czerwonych (papy smurfa) spodniach. Jakoś nie podoba mi się ta moda. Jeansy wymiatają. Dzwonowate zdecydowanie bardziej niż rurki. Rurek nie mam i nie lubię i definitywnie nie. Spodnie od garnituru razem z pantoflami to moi wrogowie więc jeansy na wesele i pogrzeby- jak najbardziej. Mógłbym w krótkich spodenkach popylać, albo w moro. W dresach po domu, ale jak na miasto to tylko jeansy.
W skrócie:
W innych nie chodzę. Stara dobra amerykańska moda. -5 do bycia modnym w tych czasach.
9. Różaniec na rękę.
Chyba miejsce czwarte, więc poza podium, ale jednak warte wyróżnienia. Dostałem go od tej samej osoby, która tworzyła dla mnie ten rysunek. Pleciony z hematytowych koralików. Ze (zgubionym już) krzyżykiem po babci i kiepskim zapięciem. Szanuję go i wszędzie zabieram. Czuję, że zapewnia mi ochronę przed ciemnymi mocami i fapaniem lewą ręką.
W skrócie:
Prezent. Chroni mnie. +10 do ochrony duchowej.
10. Słuchawki bezprzewodowe.
Bezprecedensowe numero uno w zastawieniu rzeczy, które zawsze mam. Muzyka jest ze mną zawsze. A jak nie jest to i tak są słuchawki. Bezprzewodowe, bo to wygoda, luksus, szpan i (w przypadku moich słuchawek) jakość. Nie zliczę ile osób stwierdzało podczas rozmowy, że ZAWSZE mam je przy sobie. To dlatego, że tak jest. Aktualne, firmy Bose, mam od roku (chyba). Poprzednie, sprezentowane przez byłego, rozwalił mi jakiś dziwak. Jeszcze poprzednie, od tego samego byłego, nie pamiętam już nawet kiedy je dostałem, ale ze 3 lata temu najpewniej. Wtedy się zaczęły słuchawki bezprzewodowe. W przewodowych nausznych chodziłem już w gimbazie. Słuchawki forever.
W skrócie:
Zawsze je mam.
+15 do szpanu. +10 do ochrony (przed wkurwiającymi ludźmi z komunikacji miejskiej). +10 do ochrony (uszu przed mrozem i wiatrem).
11. Okulary w prostokątnych oprawkach
Jak dla mnie oprawki są trapezami. Jednak w okularach aż tak "zawsze" nie chadzam. Na podryw zdejmuję, bo kto by chciał okularnika, fuj.
Dzięki nim widzę z daleka coś konkretniejszego, co nie jest rozmazaną papką. Nie lubię ich. Wolałbym soczewki, ale mam głupie oczy i nie nadają się do soczewek. Poza tym jak nie dbam o zarost to tym bardziej nie dbałbym o wymienianie sobie soczewek.
W skrócie:
Coś w nich widzę. -10 do bycia sexy. +10 do precyzji.
12. Ja
Bo ja też jestem na tym rysunku, jakbyś nie zauważył.
Twarz sobie ocenzurowałem, bo wyglądałem jak upośledzony, a jestem tylko psychiczny. Reszta się zgadza, ale mam seksowniejsze nogi. Jednak mam większy brzuch. I dłuższe palce. Też mam taki jajowaty łeb kosmity. On zapewnia mi myśli które czytasz na tym blogu.
W skrócie:
+100 do inteligencji. -80 do samooceny. +60 do bycia psychicznym.
Nota Bene:
Rysunek poglądowy ma na celu przedstawiać zwyczajowe atrybuty Buszłyka. (Tak jak mówiłem)
Autorka zastrzega sobie, że z uwagi na brak talentu (pierniczenie, widziałem gorsze bohomazy) odwzorowanie obrazkowe postaci wieszcza (to o mnie, lel) znacznie odbiega od oryginału.

Piękny opis mniej pięknego rysunku xD
OdpowiedzUsuńSprostowanie (możesz wkleić do posta) od autorki bohomazu co do butów:
Przez "obuwie sportowe" miałam na myśli sznurowane buty typu adidasy czy inne new balance albo ich nie tak cholernie drogi odpowiednik; wygodne, w stylu, który określilabym jako sportowy; nie pantofle (o zgrozo), nie espadryle, nie klapeczki japoneczki, nie sandały. No sportowe buty no. Ale nie jakieś specjalistyczne, korki czy jakieś wypasione buty do biegania, co to oddychają, ich podeszwa spala kalorie użytkownika i wgl biegają za kogoś. No takie zwykłe. Tekstylne i zazwyczaj w mają kolorowe elementy, więc jak dla mnie sportowe. Ja tam sie na butach nie znam :p
https://youtu.be/6o_4aSzi2ao
OdpowiedzUsuńnie wiem w jakim kontekście miałoby to pasować do powyższego wywody, ale ok! szanuję!
Usuń