Numer 265
Znalazłem ją podróżując po jednej z puszcz w Urlanie.
Zabiła się. Zgnębiona, przerażona, a z tak pięknym
potencjałem. Co za strata…
Miała jednak do mnie pewien interes. Miałem dostać się w
pewne miejsce i dokopać się do ukrytej piwnicy. Z trudem, ale zdołałem odnaleźć
rzeczoną ziemię. Pół metra pod jakimiś gruzami doszukałem się klapy do
spiżarni, która pomimo tragicznego stanu przetrwała. Znajdywało się tam mnóstwo
gratów. Wśród nich skórzany płaszcz o którym mówiła. W kieszeni znajdywało się
kilka bibelotów. Zabrałem je ze sobą i wróciłem w miejsce, w którym z nią
rozmawiałem. Opowiedziała mi niesamowitą historię, której nie wolno jest mi
nikomu opowiedzieć, ani też gdziekolwiek spisać. Prawdziwym skarbem jest dla
mnie małe lusterko, które znalazłem w kieszeni płaszcza. Nie wolno mi o tym
mówić, bo dana obietnica jest dla mnie więcej warta od wszystkich skarbów
kontynentu. Mimo to będę zmuszony to komuś przekazać. Nie martw się jednak, Canno,
obiecuję, że te informacje nie trafią do nikogo niepowołanego.
Komentarze
Prześlij komentarz