Wspominam Czwórkę


Od pewnego czasu nie jestem w stanie przeżyć tego, że nic lepszego od Czwórki nie jestem w stanie napisać.
To było takie natchnienie, które mnie zmyło z powierzchni ziemi. Impuls i siła by stworzyć dokładnie to. Co do słowa. Co do przesadzonego przecinka. Do kropki postawionej w złym miejscu.
Napisałem to i stałem się kimś innym.
Przekroczyłem pewną granicę.
Nie sądziłem, że napisze kiedykolwiek coś tak genialnego.
Napisałem.
I nie mogę tego przebić niczym innym.
Nawet Szklaną Górą.
Nawet Madame.
Niczym
.
.
.
Stałem się kimś innym.
Można by pomyśleć, że dzieło przewyższyło mistrza i stałem się nieudacznikiem, który pokonał sam siebie w tym, co nieudolnie dotychczas tworzył.
A wiesz, co ja myślę?
Że przekroczyłem pewną granicę.
Nie sądziłem, że napiszę kiedykolwiek coś tak genialnego.
Napisałem.
I napisałem to pod wpływem impulsu i siły by stworzyć dokładnie to. Co do słowa. Co do przesadzonego przecinka. Do kropki postawionej w złym miejscu.
Jestem przekonany, że to nie ostatni raz kiedy takiego impulsu doświadczam.
To tak jak doznanie stanu przedzawałowego po raz pierwszy,
Sądzi się, że to najmocniejsze czego się doświadczyło. Potem nic. Delikatne i delikatne coś... Aż nagle...
BUM!
I trafia się coś jeszcze "lepszego".
Może Czwórka była moim zawałem?
Ale podobno w życiu można doświadczyć ich aż trzech.
zatem
Czekam na pozostałe dwa.


Komentarze