Źli Ludzie
Zwykło się mówić w świecie, że zawsze będzie więcej dobrych
ludzi niż tych złych. Jedni się z tym zgadzają, inni są zdania, że to tych
złych zawsze będzie więcej. Kwestia ta jest dyskusyjna i wiele osób się nad nią
rozwodzi- w filmach, książkach, filozofii, muzyce…
Jakie jest moje zdanie? Wielokrotnie je zmieniałem.
Z początku jak to naiwne dzieci mają- wierzyłem, że tych
złych jest jedynie jakiś nikły procencik. W czasie mojego burzliwego
dojrzewania źli byli wszyscy. Tak się złożyło, że poznałem chcąc nie chcąc i
dobre jednostki, więc potem stwierdziłem, że to one są nikłym procentem… ale,
że chociaż jakkolwiek na tym świecie są.
Z czasem wyszło fifty-fifty.
Dziś?
Dzisiaj sprawa wydaje się oczywista.
Na świecie złych ludzi wcale nie ma.
Zanim zacznę się tłumaczyć powściągnij emocje. Domyślam się,
że w życiu zdarzyło ci się trafić na kogoś niezbyt przychylnie nastawionego do
innych. (Starając się nie używać słowa „złych”) Wrednych, chamskich,
bezczelnych, zakłamanych, podłych, bezdusznych (chociaż tu bym wymyślił
„bezsumieniowych”), bezlitosnych ludzi na świecie nie brakuje, ale tych złych
nie ma, nie było i (raczej) nie będzie.
Sprawa jest filozoficzno-etyczna. Każdy z nas wyznaje pewne
wartości i posiada pewien światopogląd. Każdy jeden (nawet mumie) ma coś czym
się w życiu kieruje. Czasem są to wartości dobre, czasem są to wartości błędne
i złe. „Źli ludzie” to ci, których zasady moralne, rozumienie świata i
motywacje służą złym interesom lub samym sobie bez względu na krzywdy innych.
Pewne rzeczy są uwarunkowane genetycznie, a faktem jest, że
ani wartości wyznawane, ani cele do których się dąży, ani postrzeganie siebie i
innych, nie zaliczają się do nich. Można je modyfikować i można je zmieniać, to
jednak zależy od otwartości umysłu i tego czy nie jest się zatwardziałym ślepym
ciulem.
O zatwardziałości pisałem już wcześniej, więc nie będę tej
myśli rozwijać już tu.
Skupmy się znowu na pojęciu złych ludzi.
Pomyśl, że każdy z nas ma jakieś wartości, każdy z nas i ja
i ty i ten za ścianą, czymś tam się kieruje w życiu. Jeden zdaje sobie sprawę z
tego, że postępuje nieraz źle, inny jednak nie ma o tym pojęcia. Jak mniemam
mr. hitler wiedział, że jego poczynania oraz decyzje nie są dobre, ALE były
zgodne z jego światopoglądem i jakimiś wartościami. Inna jest sprawa, że dla
nikogo nie powinny być one wartościowymi wartościami.
Są jednak tacy, którzy sami nie zdawali sobie sprawy z tego,
jak ich decyzje ranią innych. Jak masz zły humor, bo cię ktoś na ulicy wkurwił
swoją niekompetencją i potem drzesz japę na przyjaciela, bo spóźnił się na
wasze spotkanie pół godziny, masz pewną rację, ALE robisz źle, bo zapominasz o
tym, że on/ona mógł/mogła też mieć spierniczony dzień i właśnie z tego powodu
się spóźnił/spóźniła. Nieświadomie wyładowujesz agresję na kimś, kto wiesz, że
w żaden sposób ci nie zaszkodzi. Jeśli będziesz tak NIEŚWIADOMIE robić przez 40
lat swojego nędznego życia to, jak sądzisz, ludzie nie zaczną na ciebie
patrzeć, jak na złego człowieka źle traktującego swoich dobrych przyjaciół?
Fakt, że robisz to nieświadomie jest tu kluczowy, ale nie
usprawiedliwia cię. Bo przecież nikt o tej nieświadomości nie wie. Jeśli
uważasz się za człowieka jakkolwiek poczytalnego i myślącego powinieneś umieć
kontrolować się w takich sytuacjach, a jak (bo i tak bywa) ci się wymsknie,
raz, drugi, trzeci, pamiętaj o tym, że szczere przeprosiny wciąż na tym świecie
mają jakieś znaczenie.
Źli ludzie nie istnieją.
Każdy bardziej lub mniej myli się w tym jak postrzega
wszystko dookoła wraz z samym sobą. Niektórzy są ślepi oraz bezkrytyczni i mają takich błędów całą masę. O nich zwykło
się mówić pogardliwie „źli ludzie”.
Łatwiej jest zdecydowanie być tylko „dla siebie” i troszczyć
się o swoje. Łatwiej jest nie myśleć o innych, odwrócić się, albo nie zrobić
nic niż zrobić cokolwiek. Złych dróg jest wiele, znacznie więcej niż je
dostrzegamy. Dobra jest mniej… ale tylko ono służy innym nie krzywdząc przy tym
nikogo. Dobro to ta droga, która zapewnia korzyści wszystkim, dlatego jest
trudniejsze do czynienia od każdego rodzaju zła.
Kiedyś, gdzieś dostałem taką karteczkę ze złotą myślą.
Jakimś takim pseudo-mądrym cytatem, który na tamtą chwilę ani mi się nie
podobał, ani do mnie nie przemawiał. Po czasie kiedy odleżał już swoje na moim
biurku coraz częściej wracałem do niego myślami. Ostatnimi tygodniami zacząłem
cytować, aż dziś umieszczę go tu żeby spointować cały ten wywód.
„Rozumienie jest trudne, dlatego większość ludzi ocenia.” ~ Carl
G. Jung
O ile łatwiej jest określić tych których nie rozumiemy jako
złych ludzi, potworów itd.?
Może oni wszyscy zwyczajnie gdzieś się pogubili?
Wyobraź sobie, że ty z dnia na dzień gubisz się tak, że
zapominasz, co jest dobre, a co złe. Kiedy tak jak daltonista nie jesteś
zwyczajnie w stanie odróżnić jednego koloru od innego. Tak mają niektórzy w
swoich sercach. Postępują tak jak im jest prościej, często nie jest to dobre,
nie jest to też moralne i uderza w innych, ale to zagubienie nie czyni ich złymi
ludźmi. To czyni ich poczynania złymi.
Możecie ocenić moje gejowstwo, osądzić mnie za to jaki jestem,
możecie mi cytować Biblię i mi ubliżać na wszelkie sposoby. Ja zatwardziały nie
jestem, czy sądzicie, że nie próbowałem inaczej? Nie tak tylko „żeby zobaczyć
czy mogę” tylko serio próbowałem. ZROZUM, że czasem świat jest większy niż to,
co masz w swoim pojmowaniu.
Czy więc to ja robię źle będąc sobą i nie szkodząc tym nikomu, będąc
przekonanym o tym, że taki już jestem i taki pozostanę?
Czy to ty robisz źle próbując przekonać mnie do tego, że
moje rozumienie jest złe w pełni nie rozumiejąc mojego stanowiska i jedynie
oceniając mnie?
Tego nigdy się nie dowiemy, ale ani ty, ani ja nie jesteśmy
źli. Obaj za to rozumiemy to i owo źle i o tym akurat jestem przekonany.
Chciałam napisać "piękne słowa", ale to jakieś takie spłycające. Bardziej piękna treść.
OdpowiedzUsuńTrzeba nam chyba cholernie dużo cierpliwości i autorefleksji, żeby nauczyć się przestać wsadzać do szufladki "ludzie źli" ludzi, którzy czynią zło przez niewiedzę lub zagubienie. Myśląc o niektórych przeraża mnie, jak bardzo można się pogubić, jak bardzo postawić na głowie jakiś system wartości. Chociaż na dobrą sprawę skąd wiemy, który tak naprawdę jest "ten dobry"?
Ciężki temat. Najtrudniej połapać się w tym, czego sensu nie mamy szansy w pełni zrozumieć w tym życiu.