Przenikliwe Pułapki Spojrzeń


Wiersz pisany z dedykacją 😁. Nie określałbym poniższej treści jako romantyzm, ale tęsknotę (szczegóły w Sprostowaniu).



Oczy me zajadle w łapczywości niepoprawnej,
Roszczą na swą własność w oczy obce zasnąć,
Spocząć nań i tak bez końca szukać wewnątrz gwiazd czy słońca.
Łapią biegle każdy wzrok po czym przerażone biegną w bok,
A gdy już się poczęstują jeden wciąż terroryzują.
Wieczór zapadł... Polowania czas już nastał.

Przenikliwe pułapki spojrzeń niczym dzidy przeszywają powietrze,
Tak też łapią oczy pierwsze.
Już je mają i żerują,
Po kawałku je kosztują.
Kanibala ucztę moje oczy zgotowały,
Wiecznie głodne chociaż krągłe, a ich rozmiar taki mały.

W apetycie jedząc sobie to spojrzenie piękne,
Inne oczy stają się już całkiem zbędne,
Te zaś stają się jedyne, świata też już nie ma,
Wszystkim jest ten widok, wszystkim czego tylko trzeba…
Brąz tęczówek, czerń źrenic, głębia ich wzajemna,
Zaś dokoła pustka ciemna.

Kiedy patrzę w twoje oczka blednie wszystko inne,
Od dwóch gwiazdek z oczek twoich bije światło silne,
Wtem oślepia mnie całego, stoję jak wyryty.
Przyłapany, jak bezbronne dziecko… Skryty.
Czy to koniec i czy sycenia się twym spojrzeniem kres?
To początek. To początek ledwie jest...

W głowie scenariusze i pytań tysiące,
Oczy moje odpowiedzi teraz są łaknące.
Tak kolacja się zaczyna, gdy przy stole razem zasiadają,
Wspólnie patrzą, rozprawiają, śmieją, uwodzą i badają.
Nasze oczy wspólnie światy nasze zaślepiają,
Chociaż ciągle uważają, że się wcale tak nie znają…

Każde mrugnięcie to wielka tęsknota i strata,
Za chwile większy ból jedna ze stron zada.
Pora się rozejść, spojrzenia rozdzielić.
Samotne iść, łóżka sobie pościelić.
Dziękuję ślicznie za wspólny posiłek,
Przepraszam, że twe oczy prawie pożarłem na siłę,

Ja jednak jeszcze wtedy nie wiedziałem,
Że twoje też są tak wygłodniałe…




SPROSTOWANIE:
Tęsknota kontaktu z drugą osobą sprawia, że człowiek rozpaczliwie szuka czyjegoś spojrzenia. Ukradkiem patrzy w oczy innych, tak by tamci nie widzieli, w ten sposób zdobywa namiastkę owej bliskości.
Przypomina to po trochu polowanie, jednak łupem ma być czyjeś spojrzenie. 
W trakcie sycenia się nim i "pożerania" go, blask z oczu "ofiary" pada na "napastnika", co go totalnie oszałamia. 
Po tym jednak nie następuje koniec.
Oczy wspólnie zasiadają do romantycznej kolacji, podczas której wzajemnie kosztują się. Okazuje się bowiem, że oczy "ofiary" również były głodne.
Podczas, gdy jadąc po mieście mamy spojrzenia wbite w telefony, podłogi lub okna, są dookoła nas tacy, którzy obserwują bacznie nasze oczy i raczą się nimi w ciszy. My nieświadomi ich głodu płoszymy ich, nie zdając sobie zupełnie sprawy z tego, jaką mają silną potrzebę bycia bliżej drugiej osoby.



Komentarze

  1. Powaliło mnie i leżę. Dobrze, że to już noc ciemna. Czytając ten wiersz czułam jakbym to ja wpatrywała się w wytęsknione oczy, ich niesamowity magnetyzm przeszywający od stóp do głów, uniemożliwiający odwrócenie wzroku. Końcówka - majstersztyk.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz