Szklana Góra- Symbolika Aktów I - II
Skąd wziął się pomysł?
To się nie zdarza, ale tym razem
zostałem natchnięty przez czyjeś dzieło.
Zdzisław Beksiński.
Pewnie nie kojarzysz.
Jest to polski artysta, którego surrealistyczne dzieła
przyprawiają (mnie) o ciarki na plecach.
Jedno z jego nienazwanych dzieł z lat 70-tych
Dosłownie oświeciło mnie i to patrząc na nie ujrzałem widmo
Szklanej Góry.
Nie chcę jednak tutaj pochylać się nad historią tego dzieła,
ale jego symboliką.
Na samym początku, przed pierwszym Aktem zawarłem pewne
motto. Zwróciłeś chociaż na nie uwagę?
W swej podróży człowiek zacny raz poświęcić musi dusze
Zadać sobie to pytanie: „Jakiej sprawie służę?”…
Każdy, który jest osobą „zacną”, czyli myślącą. Musi
poświęcić duszę pewnej sprawie. Sprawie, nieustannej walki dobra ze złem.
Jakiej sprawie służysz? Przystajesz na pokusy świata, żyjesz jakby
przysłowiowego jutra nie było i masz gdzieś innych? A może jednak staniesz na
przekór prostactwom i wybierzesz się w podróż przez życie? Każdy zacny człowiek
odbywa podróż. Niektórzy twierdzą, że bycie dobrym człowiekiem jest
nieopłacalne, przereklamowane i nudne. Tylko ten „zacny” człowiek dobrze wie,
jak bardzo czynienie zła nie jest opłacalne i jak bardzo to zło jest
„niefajne”.
Przechodzę do aktów. Zwróć uwagę na cechy wszystkich ludzi.
Wieś polska to typowe pijaństwo i prawicowa paplaninka.
Tutaj mieszkańcy wsi POGLĄDOWO mają poglądy wyniesione z typowej polskiej wsi.
Spotykamy tam trzech wygodnickich pijaczków, kłócących się
ze sobą lub debatujących (w zależności od tego jak definiujemy „kłócenie się po
alkoholu”).
Pierwszy Hermund.
Awanturnik, kłótliwy, nieprzyjazny, który chętnie innych
obraża i ich krytykuje. Nie ma też zasad i wartości. Jest agresywny,
oskarżycielski i wygodny. Skąd wygodny?
Zwracam honor! Owszem rzeczy są to ważne!
Lecz zaprzątać se tym łeb to paskudne, to też straszne!
Czemuż śmierdzisz myślą podłą, stara kreaturo?
Wszystko masz pod nosem, a w twej głowie jakoś buro.
Stąd.
Ponad to zgrywa wielkiego twardziela, a jest w
rzeczywistości mięczakiem. Wcale nie jest taki odważny jak się może wydawać. Na
początku obraża jakimiś słowami górę i niemalże rzuca jej wyzwanie, ale gdy
przychodzi do rozmowy z Zakapturzonym i widzi, że jest on zainteresowany
zdobyciem owego miejsca, Hermund z jakiegoś powodu nagle traci zainteresowanie
rozmową:
Pewno jaki skarb był, ale już pokradli,
Albo w swej wspinaczce w przepaść szklaną spadli.
Więcej w rozmowie się nie odzywa. Boi się tego by nikt nie
wpadł na pomysł, by ten poszedł z nieznajomym zdobywać górę.
Kolejny to Zebedeusz
Człowiek bez przebicia, strzegący prawa, ALE jednak bierny w
swoim działaniu. Boi się postawić Hermundowi. Grozi mu by ten przestał, ale
jednak sam chyba do końca nie wierzy w to, co mówi, a jeśli wierzy to słabo, bo
nie ma w sobie siły na to by twardo stanąć w obronie własnych przekonań. Chociaż
jest w wieku pozostałych pijaków z baru, wspomina o nim Hermund, że jest stary.
Czemuż śmierdzisz myślą podłą, stara kreaturo?
Wewnętrznie jest bowiem stary- jego zachowanie, brak siły
przebicia i uległość, kreują mu wygląd osoby zdziadziałej.
Na końcu Kijod czyli, moim zdaniem, najciekawszy z pijaków.
Kijod jest dwulicowy. Nie ma za grosz zasad moralnych ani
własnego zdania. Jest wygodnicki, boi się bólu i chowając się w cieniu podsyca
negatywne nastroje.
Dwulicowy, bo najpierw popiera
Hermunda:
Hermund rzecze dobrze, ty pijaku durny!
Potem jednak zmienia zdanie:
Tyś pijak, on pijak, dobrze żem ja trzeźwy prawie,
Bo byś panie, wylądował pewno za te słowa w stawie.
oraz
Zgadzam się z przedmówcom! Polać temu panu!
Jest niewątpliwie mocno pijany, mimo to jest też
wyedukowany. Zna i potrafi przytoczyć w swoim stanie historie i legendy o
Szklanej Górze. Swojej wiedzy nie wykorzystuje by przemówić Hermundowi do
rozsądku, ani by pomóc Zebedeuszowi, jest zupełnie BIERNY. Nie wtrąca się, a
jako osoba o największym potencjale ostatecznie nie staje po żadnej ze stron. Przeskakuje
z kwiatka na kwiatek, żeby było mu wygodnie, nie chce stać po przegranej
stronie. Nie chce mu się też poświęcać wyższym celom chociaż jest ich świadomy.
Woli pić i się bawić. Aż dwa razy zachęca towarzyszy do picia w czasie rozmowy
przy barze.
Swoją bierność przelewa na ludzi ambitnych i chce ich
zniechęcać do działania:
Jeśliś pan sam chcesz bólu sobie narobić,
Jeśliś pan chcesz se jakoś zaszkodzić,
Jeśliś pan szukasz jakich problemów…
Świadczy to też o jego lęku przed bólem i upodobaniu wygody.
Nieszczerze broni tradycji. Jest też pyszny, bo sądzi, że
jest bardziej trzeźwy od pozostałych, gdy w rzeczywistości i jemu nic nie
brakuje by o nim powiedzieć, że jest pijakiem.
Wspólną cechą kolegów jest to, że wszyscy są bojaźliwi, wygodniccy
i skłonni do pijaństwa.
Potem pojawia się postać Żony Wiatru, która JESZCZE nie
rymuje. Żona Wiatru to typowo romantyczny narrator, który streszcza akcje.
Ubrana jest w piękną suknie.
O twój, smutny, kruchy losie…
Zwraca się tu bezpośrednio do Wędrowca.
Opowiada jak mknie, niczym dumny wojownik, samotnie w
kierunku góry.
Doszedł do podnóża, gdzie chmura wieczna nad głową wisi,
Okiem swym zadziwionym spojrzał.
Ludzie kłamstwa wysnuwali.
Góra tamta nie jest szklana.
Z luster zbitych usypana patrzy jego własnym wzrokiem nań,
A fragmenty luster z jego wizerunkiem, krwią nieznaną poplamione są.
Wyobraź sobie moment podejścia pod Szklaną Górę: wychodzisz
z ciemnego lasu i nagle widzisz miliony swoich własnych oczu wpatrujących się w
ciebie. Wieje psychodelą.
Po tym jak wiadomo z pierwszego aktu…
Z daleka przybyłem aż tu.
Przestałem liczyć po przejściu mil stu.
…nasz bohater przeszedł już setki mil.
I tu pojawia się coś ciekawego:
Pierwszy krok postawić na niej raczył,
Nogę jednak prędko cofnął,
Odbicia jego od razu przebiły podeszwę buta.
Stopę nieświadomą bólu poraniły znienacka.
Po tej całej drodze, którą pokonał w swoich butach, okazuje
się że „od razu” przy pierwszym kroku na Szklanej Górze, jego niezawodne, jak
dotąd obuwie nie zapewnia mu już ochrony.
Góra ostrzega, że droga, którą będzie tutaj szedł jest inna
niż wszystkie setki mil, jakie przeszedł już w swoim życiu. Tutaj stare metody
ochrony nie sprawdzają się, trzeba zacząć myśleć inaczej. Wejść w inny świat.
To oczywisty motyw wejścia w dorosłość. Bo po przejściu wielu dróg jako
dziecko, trafia się na jedną taką, która prowadzi do osiągnięcia prawdziwej
dojrzałości, do drogi innej niż wszystkie poprzednie.
Zadbana, delikatna nóżka w ciepłym i miękkim bucie nie jest
już bezpieczna? Trzeba więc zrezygnować z tego luksusu! Trzeba dla dobra
sprawy, dla osiągnięcia prawdziwego celu, zdjąć z siebie tą wygodę i zacząć
surową oraz zimną drogę.
Tutaj wszystko się zmienia. Porządki, które dotychczas rządziły
światem chłopca stają się przestarzałe, jak te buty. To nowy, inny niż
dotychczas świat.
Bez butów próbuje ponownie. Bez ochrony, obdarty z logiki
swojego dotychczasowego żywota. To świadectwo odwagi i siły. To świadectwo
poświęcenia. Nie poddaje się, nie przeraża go ból mimo, że wielokrotnie tu i
potem napisane jest, jak bardzo mu on doskwierał.
Nogami przebiera rytmicznie mimo roztrzęsionych kolan,
Skarpetami więc obwiązał je by te nie zginały zbytnio się.
Wszystko po to by żadne przeciwności nie stawały mu na
drodze do celu.
Już tutaj wyobraź sobie, siebie z pokaleczonymi, gołymi
stopami, zgarbionego, spoconego, z kolanami obwiązanymi skarpetami. Trochę to
dziwne?
Trochę jak menel.
Wtedy pojawia się pierwsza Postać na górze, ale o niej już w następnej części!
Mam nadzieję, że się podobało! Jeśli się nie podobało to masz problem! Do zobaczenia!
Komentarze
Prześlij komentarz