Oryginalny Buszłyk
Znowu coś o mnie.
Ostatnio uświadomiłem sobie (po prawie roku działalności tutaj), że nie wyjaśniłem, co to takiego Buszłyk. To słówko nie jest niestety moim wymysłem i prywatną ksywką. Pochodzi z serialu animowanego (nigdy nie lubiłem mówienia na kreskówki, bajki) Chojrak, tchórzliwy pies.
Jak byłem mały to uwielbiałem przygody tytułowego psa, który był mały, różowy i robił świetne miny. Sama produkcja była mocno psychodeliczna i nieźle ryła mi banie. To był swego rodzaju pierwszy horror (poza Gęsią Skórką i Scoobym Doo) jaki oglądałem. Rzecz jasna potwory, które się tam pojawiały (a było ich sporo) i nękały Chojraka, jego panią Miuriel i pana Eustachego Motyków, były albo pokonywane przez naszego bohatera albo okazywały się być dobre, ale smutne (czy coś w tym stylu).
Osobiście najbardziej srałem, podczas oglądania Nocy w Motelu Katza i paru innych części, w których pojawiał się kot Katz.
Były tam paskudne…
Nie.
...Bardzo, bardzo, bardzo paskudne...
Tak.
...PAJĄKI.
Jeśli jednak chodzi o ulubione czarne charaktery, które mnie z jakichś powodów urzekały, ale jakoś niezbyt przerażały to był Doktor Zarost, Matka Eustachego i Buszłyk. Jakby ktoś na mnie wołał per Doktorze Zarost albo Matko Eustachego, to jednak średnio bym był tym zachwycony, ale Buszłyk brzmi nieźle. Co to takiego? Duży karaluch z odcinka Chojrak w Wielkim Cuchnącym Mieście, który kazał Chojrakowi przynieść do siebie Piekielną Paczkę przed rozpoczęciem się występu Miuriel, grożąc, że jeśli tego nie zrobi lub nie zdąży, to on wypuści jakieś groźne coś, co zeżre ich wszystkich żywcem. Dla zainteresowanych- we wnętrzu paczki była myjka do okien (srehehe), która w czasie transportu została, przez Chojraka, zniszczona (srehehehehe). Buszłyk był postacią na tyle śmieszną, że był strasznie krzywy, w dodatku nie nazywał się Buszłyk (to dopiero ciekawostka) tylko Łyk, a przynajmniej tak chciał żeby się do niego zwracano. Polecam obejrzeć rzeczony odcinek, chociaż niczego on nie wnosi ani do treści kreskówki, ani do mojego życia. Nie pamiętam ostatecznie czemu wyszło na to, że jestem Buszłykiem, kto mnie pierwszy tak nazwał (niewykluczone, że ja sam), ale tak już zostało i taki pozostaje mój pseudonim artystyczny- imię wielkiego karalucha, epizodycznego czarnego charakteru z kreskówki dla mocno pojebanych dzieci.
Zabawne jest to, że od kiedy założyłem bloga i zacząłem więcej tu pisać, to wyszukiwanie w Google hasła Buszłyk, w pierwszych wynikach, pokazuje mnie zamiast mojego imiennika z Chojraka. Przypadek?
Zabawne jest to, że od kiedy założyłem bloga i zacząłem więcej tu pisać, to wyszukiwanie w Google hasła Buszłyk, w pierwszych wynikach, pokazuje mnie zamiast mojego imiennika z Chojraka. Przypadek?
Być może jestem jeszcze większym robactwem niż ten karaluch?
Dla rządzącej aktualnie opcji politycznej- z pewnością!
Komentarze
Prześlij komentarz