Zielone Światło


Czy oglądałeś lub słyszałeś chociaż o (chyba) anime Avatar, Legenda Aanga? Tytuowy Avatar Aang ratuje tam świat, chcąc zakończyć 100-letnią wojnę między magami ognia i resztą nacji. Do tego musi zgłębić magię wszystkich czterech żywiołów najszybciej, jak to tylko możliwe. Przechodząc do meritum- szukając nauczyciela magii ziemi, nie znajduje wśród mistrzów żadnego, którego zdolności w jakiś sposób wyróżniałyby się z tłumu. W końcu trafia na małą, niewidomą dziewczynką o ciężkim charakterze, imieniem Toph. Na niej postaramy się skupić.
Wiem, że w różnych anime, niewidomi (przeważnie jeszcze starcy) mają jakieś przegięte zdolności, które sprawiają, że brak zmysłu wzroku praktycznie jest u nich niezauważalnym defektem. Nie wiem (więc się nie wypowiem) jak to wygląda w innych przypadkach, ale Toph dzięki poznaniu magii ziemi nauczyła się wyczuwać drgania dookoła niej i na ich podstawie oceniać odległość przedmiotów i czym one są. Ponad to, dzięki temu, że w zupełności polega na żywiole ziemi, potrafi ją wyczuć nawet w metalu, który z ziemią przecież ma już niewiele wspólnego. Mała dziewczynka z uniwersum Avatara, posiada zdolność, która przydaje nam się (bez konieczności korzystania z jakichś magii czy czarów) też w realnym świecie.

Nie chodzi o to żeby widzieć daleko tylko szeroko.

Czasem pod samym nosem masz rozwiązanie jakiegoś większego problemu. Czasem wystarczy spojrzeć szerzej na jakąś sprawę, to znaczy- pod innym kątem. Pogląd „oświecenia” z tego, co wiem polega właśnie na dostrzeżeniu czegoś takiego, co zmienia w zupełności jakąś osobę lub jej poglądy w pewnej kwestii. Trzeba czasem spojrzeć oczami innej osoby, z jej perspektywy na niektóre sprawy by w zupełności zrozumieć sens jej takiego, a nie innego, stanowiska. Tak samo żeby być w prawdziwym, pełnym miłości związku podobno należy patrzeć wspólnie, w tym samym kierunku. Chociaż początkowo, przeważnie te spojrzenia mogą się od siebie różnić, szersze postrzeganie obu ze stron może dać w rezultacie obranie jeszcze lepszych poglądów bez konieczności rezygnowania ze swojego własnego „ja” i zatracania się, czego nie raz bardzo boją się kochankowie. Czy to wystarczające dowody a propos szerszego patrzenia? 
Mam ich więcej!
Ludzie najbardziej kreatywni i pomysłowi są właśnie osobami, które patrzą szeroko. To właśnie oni dochodzą do innowacyjnych rozwiązań, nieszablonowych i wyjątkowych dzieł, które potem mogą nam wszystkim służyć.
Zwykły człowiek widzi słowo, pisarz widzi w tym słowie narzędzie do pracy.
Zwykły człowiek widzi zwykłą kobietę, inny widzi robota kuchennego (ależ ja jestem wredną szmatą).
Tak to właśnie wygląda.
Ludzie zakładają sobie na nosy okulary, lornetki, teleskopy i patrząc przez ich szkła w siną dal, nie widzą tego, co jest poza ramami ich oprawek, tego, co jest tuż obok nich, znacznie bliższe i dostępniejsze, sprawiając, że staje się to zupełnie niewidoczne. Rzecz jasna, nie twierdzę, że to co bliższe jest automatycznie lepsze, bo czasem trzeba się pomęczyć i nieźle porozglądać, żeby znaleźć to, czego NAPRAWDĘ się szuka.
Ja rzadko nosze okulary (choć powinienem), więc dalsze obiekty są dla mnie rozmazane i nieczytelne. Nadrabiam to szerokim zasięgiem pola widzenia. Gdy mi coś śmignie z boku to od razu przykuwa to moją uwagę. Dzięki tej zdolności jakieś dwa tygodnie temu dostrzegłem na podłodze w swoim pokoju paskudnego, zapewne mięsożernego, pająka (tak kurwa, w środku cholernej zimy) i mogłem go zdezintegrować zanim złożył jaja w moich małżowinach usznych i przejął władzę nad tym młodym, choć zwiotczałym ciałem. 
Tak było.
Każą ci patrzeć prosto przed siebie, nie opuszczać głowy, ani jej nie podnosić. Nie patrzeć pod nogi, ani czy coś nie spadnie ci zaraz na łeb (deszcz, fortepian, samobójca, gówno). Iść drogą utartą, bezrefleksyjnie jak mumia (rozumiesz to porównanie jeśli czytałeś Puste Ciała), zapominając o tym, że to właśnie my jesteśmy kreatorami naszych losów. Nigdy w zupełności, ale jednak w jakiejś części, bo myślę że większość z osób, która to czyta ma jakiś wpływ na swoje życie i nikt nie jest samotnym, bezdomnym, kulawym ślepcem ze slumsów Rio De Janeiro (odniesienie do tego). Mam niejasne wrażenie, że przez jakieś odgórne zrządzenie losu to właśnie ty, ja i może jeszcze ty (który również czytasz ten wpis mimo, że się do tego nie przyznajesz), urodziłeś się i mieszkasz w tej ucywilizowanej i w miarę demokratycznej części świata. W tej właśnie części świata masz JAKIŚ wpływ na swoje życie. JAKIŚ wpływ na swój status materialny, rozwój zawodowy, moralny, edukacyjny… Jeśli się nie mylę, to w takim razie zadaj sobie pytanie, czy wszystkie decyzje, jakie podejmujesz to faktycznie TWOJE decyzje?
Czy to nie jest tak, że inni tak, to ty też?
Czy to nie tak, że tak jest prościej, więc lepiej?
Czy rozejrzałeś się przed wejściem na tą drogę życia? Zielone światło nie zawsze zapewni cię do BEZPIECZNEGO przejścia na drugą stronę, bez zderzenia z ŻADNYM tirem. NIGDY nie obawiaj się podjąć decyzji by wykonać swój pierwszy, SAMODZIELNY krok na przód. Pamiętaj jednak żeby wcześniej dokładnie się rozejrzeć…



Komentarze