Turpizm? Brzmi apetycznie!
Stwierdziłem, że trochę już minęło od kiedy pisałem cokolwiek na swoje usprawiedliwienie więc warto jakoś coś tu wstawić.
Bezwstydnikiem raczej nie jestem. Pragnę to podkreślić !
Ludziska, które raz na wieki wieków pojawiają się tu, następnie wyciągają krucyfiks i uciekają z piskiem, czym prędzej, jak najdalej stąd, zdają sobie sprawę, że na tym blogu JEST trochę paskustw, przekleństw i nieestetycznych obrzydliwości.
Jak dla mnie jest tego tu tyle ile powinno, dla innych to niewiele, a dla innych za wiele.
Turpizm, złotko.
T-U-R-P-I-Z-M.
To jest takie śmieszne coś, co powstało mniej więcej pisiont lat temu i za jego sprawą, ja, bezkarnie mogę sobie tutaj wypisywać takie brzydkie rzeczy, a jakiś ktoś wykształcony może nawet stwierdzić, że to jest dopuszczalne.
To nie tak, że ja to piszę dopiero teraz, bo dopiero się o tym dowiedziałem. Piszę o tym teraz, bo wertując tu i ówdzie doszedłem do wniosku, że mniej zorientowani mogliby mnie źle zrozumieć.
To jest sztuka, niuniu.
S-Z-T-U-K-A.
Mi tam się taszyzm nie podoba, więc tobie może nie podobać się turpizm, kwestia gustu.
Niemniej moim stylem jest styl mieszany, bo jak piszę "niemniej" czuję się taki mądry, ale jak zwracam się do ciebie per "niuniu" to jakoś, bardziej czuję się sobą niż jakbym zwracał się do Ciebie, Drogi Czytelniku.
To takie wymuszone, co nie? No właśnie, więc przejdźmy już dalej.
Chciałbym żeby taki czytający to człek w głowie słyszał mój głos. MÓJ. Który to opowiada wszystkie te ciekawe i mniej ciekawe zapisane tutaj rzeczy, tak jakbym to faktycznie ja był obok. Siedział po twojej prawej stronie i niebezpiecznie blisko muskał suchymi ustami twoją szyjkę, wzdychając delikatnie na nią wyszeptawszy czule "jestem tu, kotku".
Takie rzeczy zbliżają czytelnika z autorem, tj. ciebie ze mną.
Chcę by te teksty czytało się szybko i przyjemnie niezależnie od tego jak długie one są. A jednocześnie z lekkim wysiłkiem umysłowym, żebyś coś pożytecznego, z tego przeklinania, wyniósł.
Ten mój monolog może być naszym dialogiem jeśli tylko dasz mi do siebie dotrzeć, skarbuniu.
Takie rzeczy, jak nieskrępowana wolność wylewania tu śmierdzącego łajna, którą zapewnia mi turpizm, unaturalnia (fajne słowo) to wszystko, co chcę przekazać i to jak chcę ci się zaprezentować.
A chcę ci się zaprezentować cały, taki jak mi tylko na to język polski pozwoli.
Czy wykupiłbym sobie więcej szacunku od ciebie, zwracając się do Ciebie tak, mój Drogi Czytelniku?
Sądzę, że wymuszony szacunek i kultura są czymś paskudniejszym od najostrzejszej z odmian turpizmu.
Z resztą przyznaj, że lubisz ten dreszczyk jaki wzbudza w tobie mój kolejny post?
Nigdy nie wiesz, czy dziś wyleje na ciebie wiadro pomyj, bo mam taki kaprys, czy kulturalnie pogłaszczę cię po czuprynce. A wiemy dobrze, że i tak dobrodusznym być potrafię potrafię.
Miałem napisać tu "a wiemy dobrze, że i tak MIŁYM być potrafię", ale "dobroduszny" wydało mi się bardziej wyniosłe, napisałem to więc, a blogger podkreślił mi to słowo jako błąd.
Myślicie, że jak piszę "o ty ździro, kurwo, śmierdząca gównem" to cokolwiek mi podkreślił? Zgaduj, perełko.
Dobra, robię szybkie podsumowanie- moja wulgarność to sztuka jakby na to nie patrzeć.
To po pierwsze.
Jestem geniuszem, twórcą perfekcyjnym, nawiązującym niebywałą więź z Moim Drogim Czytelnikiem, wyzbywszy się wpierw szacunku do niego i do samego siebie,
To po drugie.
Jestem geniuszem.
To po trzecie.
Nie zawsze jestem taki nieestetycznie estetyczny, ale fakt, że bywam takim też, sprawia, że Buszłyk jest nieprzewidywalny. I że jest geniuszem
To po czwarte.
A po piąte to dłubię ostatnio przy Siostrze więc może w prezencie na gwiazdkę dostaniesz ode mnie coś z dreszczykiem.
Ach, no i pamiętaj, że gdy to czytasz,
ja jestem za tobą i zaraz chuchnę ci na kark wypowiadając twoje imię, ale nie bój się, jestem pacyfistą więc nic ci nie zrobię. Dlatego do woli czytaj i przeglądaj moje Wywody, bo być może czymś zdołam do ciebie trafić, złotko.
Komentarze
Prześlij komentarz