Okazyjnie


Kiedy zaczynam pisać ten post jest 8 minut po północy dnia 24 grudnia roku pańskiego 2016.
Według tradycji obchodzimy tego dnia WIGILIĘ bożonarodzeniową. 
Będą prezenty, jedzonko i więcej jedzonka.
Raczej nie jestem tradycjonalistą, jednak Wszystkich Świętych (moje urodziny), Boże Narodzenie i Walentynki to dla mnie dobry pretekst żeby sobie czegoś życzyć.
Nawzajem, rzecz jasna.
Wobec tego, wszystkim osobom, które dzielniej lub mniej dzielnie walczyły z moimi tegorocznymi wywodami, chciałbym (ja, Buszłyk) z własnej i nieprzymuszonej, dobrej (bo wolnej) woli życzyć 
(i tutaj muszę się zastanowić żeby nie wyszło jak zawsze)
wystrzałowych (bo spokojnie to przeważnie zbyt nudno),
kolorowych (bo śniegu nie ma, więc jak już biało nie będzie, to żeby i szaro nie było),
sytych (żeby się nie zmarnowało i żeby nie wyszło, że nie ma, czy coś),
błogosławionych (bo to o to w tym wszystkim chodzi, nie zapominaj),
rozluźniających (bez zbędnych i niezbędnych stresów oraz pytań przy stole),
czarodziejskich (bo magiczne mi się przejadło),
i jedynych w swoim rodzaju (bez Kevina i kłótni politycznych po pierwszym kieliszku)
Świąt Bożego Narodzenia!

A teraz się uzewnętrznię:
Wiem, że jeśli jesteś na tyle rozgarnięty i ambitny żeby czytać to, co ja tu piszę (na całych Wywodach), musisz być osobą, która jest dość inteligentna i jednocześnie posiadająca pewne, bardzo specyficzne, poczucie humoru. Mam zatem nadzieję nie zawieść cię i dać ci w tym roku konkretną dawkę tego, czego będziesz potrzebować. Rady, odpowiedzi lub mięsa z dzika.



Komentarze