Szczerość Naturalna
Można powiedzieć, że w swoim życiu wyznaję zasadę "nie rób drugiemu co tobie nie miłe", ale to dla mnie nie jest żadna "zasada", tylko całkiem naturalne zachowanie. Niejednokrotnie metoda prób i błędów doprowadziła mnie do wniosku, że kiedy jesteś szczery i prawdomówny to znacznie prościej się żyje i znacznie wiecej się osiąga. Nie chodzi mi tu o pożyczanie pieniędzy wszystkim dookoła, ale o drobne i serdeczne przysługi, które po skumulowaniu się tworzą u drugiego człowieka spory kredyt zaufania do ciebie.
Mam wrażenie (może niesłuszne), że ludzie zakłamani są bardzo samotni i wewnętrznie przybici. Wiem, że jak już ktoś raz zacznie sobie naginać prawdę to ciężko jest z tego wyjść, bo nie jest łatwo przyznac się do tego, że jest się kłamczuszkiem większym czy mniejszym. Jednego jednak jestem pewien, a mianowicie tego, że osoba oszukująca może poprzez swoje zachowanie i podejście odmienić spojrzenie oszukanych przez nią osob o 180 stopni. Jest to jedynie kwestia starań i zaangażowania w sprawę.
Podając dwa proste przykłady sytuacji z własnego życia mogę udowodnić jak bardzo się taka prawdomówność i szczerość opłaca. Pragnę tylko podkreślić, że nie mam tu na celu wypromowanie się, czy podkreślenie swojej nieomylności, bo mam dużo za uszami, ale przynajmniej staram się by inni mogli ufać mi bez obaw.
Wracając do owych przykładów, jakiś czas temu dowiedziałem się, że byłem oklamywany przez dłuższy czas. Sprawa jest dość skomplikowana, ale już od pewnego czasu podejrzewałem, że nie wszystko co słyszę jest zgodne z prawdą. Gdy fakt okłamywania mnie wyszedł na jaw, oczekiwałem że dowiem się chociażby czego owe kłamstwa konkretnie dotyczyły. Zwyczajnie chciałem poznać prawdę, a w zamian za nią byłem skłonny wybaczyć to co było i żyć dalej, bo w koncu każdy popełnia błędy, co nie? Niestety w tym wypadku szczerość przegrała z mocą oszustwa i nie starczyło odwagi do wyjawienia mi szczerze tego "jak to było naprawdę".
Druga (zupełnie odmienna) sytuacja miała miejsce jakiś tydzień temu. Internetowy znajomy poprosił mnie o pomoc przy doładowaniu konta w pewnej grze. Chodziło o wykupienie za 20 złotych pewnej wirtualnej waluty. Był poza miastem i nie mógł zakupić tego w sklepie, a na koncie bankowym był zupełnie spłukany więc płatność online także nie była możliwa. Dodatkowo byliśmy ograniczeni czasem, bo pozostała bodajże godzina do terminu dokonania płatności z dodatkowym bonusem, o który mu chodziło. Jako, że nie mogłem wyjść z domu po kupienie doładowania z którego potem mógłbym podać mu kod, to zdecydowałem się spytać nieśmiało o to, czy może nie mógłby podać mi hasła do swojego konta i zwyczajnie doładowałbym mu to ze swojej karty. Po czasie reakcji wywnioskowałem, że raczej miał do mnie zaufanie- otrzymałem hasło i bez większego odwlekania wykonałem powierzoną mi misję wykonania przelewu. Myślę, że podanie komuś hasła do swojego konta (nie ważne czy w grze, czy na facebooku, czy też w banku) jest czymś na wzór zezwolenia na wejscie w jakąś sferę intymną swojego życia. Mógłbym to konto sobie przywłaszczyć, czy coś w ten deseń. Ten incydent to niby nic wielkiego, ale jednak coś, moim zdaniem, wartego uwagi.
Cieszę się, że mi zaufał, bo przecież to niby ryzykowana sprawa, a zna mnie tylko z internetu.
Myślę, że budowanie zaufanie dookoła jest procesem niebywale owocnym w rezultaty na niemalże każdym gruncie. Nie chodzi tu o tworzenie sobie znajomości i kolesiostwa, ale o samą lekkość własnego sumienia i o fakt, że postępuje się fair w stosunku do innych. Zastanów się tylko, ile prościej by było jakby wszyscy mówili sobie tylko prawde? Trochę naiwne i ufne, ale weź tylko pomyśl... To byłoby jak budowanie wspólnie wielkiego domu z cegieł wzajemnego zaufania. Może nie zmieściłaby się w nim cała ludzkość (bo zawsze znajdzie się taki, co będzie kłamać mimo wszystko), ale chociaż twoi najbliżsi i ty. Stworzylibyście sobie relacje bez kłamstw, pełną zaufania i szacunku. Weszli na zupełnie nowy poziom, w którym wzajemne wsparcie byłoby możliwe w praktycznie każdej sprawie. Jeśli wiesz o czym mówię, to wiesz też w takim razie jak do tego doprowadzić.
Połóż pierwszą cegiełkę. Powiedz, co ci leży na sercu i budujcie wszystko od poczatku. Od samego fundamentu szczerości można wznieść budynek, którego nikt nie zdoła zburzyć. Własnie takie, nienaruszalne, fundamenty powinny mieć wszystkie prawdziwe związki i przyjaźnie, a zwłaszcza te w naszych czasach, bo poprzez chciwość dzisiejszej epoki łatwiej je zburzyć niż kiedykolwiek wcześniej.
Komentarze
Prześlij komentarz