Czwórka Podsumowanie Symboliki


Czwórka to opowiadanie symboliczne i można je rozumieć na wiele… bardzo wiele sposobów.
Przedstawię tu parę tych, które były dla mnie najbardziej możliwymi interpretacjami.
Obie główne teorie zależą od punktu widzenia- sądzisz, że główny bohater żyje, czy nie żyje.
Jeśli zakładasz, że nie żyje to jest on w czyśćcu po tym jak popełnił samobójstwo z załamania i choroby psychicznej po stracie najbliższych. Ma on tam odpokutować swój grzech poprzez obrzydliwe, przytłaczające prace, po czym ma przyjść do niego Bóg, podać mu hostię i pozwolić wyjść do duchów zabitej rodziny, czekających na niego przed kościołem.
Jeśli zakładasz, że bohater żyje to jest on w szpitalu psychiatrycznym. Mały kościół to izolatka, w której zamknęli go lekarze po próbie odebrania sobie życia. Czas leci mu tam bardzo wolno stąd nieprawidłowość w czasie i brak odczucia głodu- wcale nie jest on tam tyle czasu, ile mu się wydaje. Ma halucynacje. W końcu przychodzi do niego jego lekarz prowadzący i podaje mu lek, który ma go uspokoić i powstrzymać omamy. Po tym jak lek zostaje mu zaaplikowany to wychodzi on z izolatki, a na zewnątrz czeka rodzina, która zajęła się nim po śmierci żony i dzieci.
Inną możliwością na zrozumienie tej historii jest rozpatrzenie jej, jako zachowania psychiki człowieka w trakcie załamania. Proces żałoby dzieli się na pięć stadiów, a cztery z nich (o tej czwórce, która jest wszędzie opowiem na końcu) są tutaj opisane.
Pierwszy to faza zaprzeczenia.
Druga to faza gniewu.
Trzecia to faza targowania się.
Czwarta to depresja.
A piąta, która to znajduje się za drzwiami, to faza akceptacji.
Cieknące kamienie nie są tu już ani karą boską z czyśćca ani paskudną halucynacją, ale miejscem w głowie człowieka, które wymaga opieki. Takim elementem w psychice, o który trzeba dbać, żeby człowiek się kompletnie nie załamał, gdy przechodzi ciężki okres w życiu. Te kamienie są miejscem, gdzie w głowie człowieka są produkowane czarne myśli i smutek, które przedstawione są tu, jako słona woda zalewająca wnętrze kościoła, tak jak pesymizm i załamanie zalewa głowę i powoduje rozpacz
Bohater zawsze mówił, że kościół jest bardzo wielki. To by się zgadzało, bo ludzki intelekt i psychika, których alegorią jest kościół faktycznie były niezmierzone. Jego powierzchnia, co prawda była podana i była ona niewielka, tak jak powierzchnia głowy człowieka jest całkiem nieduża. Jednak umysł jest bardzo głęboki. Tak jak wysokość kościoła. Ona celowo nie została tutaj uwzględniona.
Kolejna symbolika tutaj widoczna to troski i zmartwienia, znacznie wyolbrzymione. Konwenanse i zasady, których trzeba przestrzegać ślepo i bezmyślnie, brały górę nad rozsądkiem z obawy, że ktoś zobaczy i nakrzyczy. Tak jak w naszym świecie często ukrywamy prawdziwą twarz ze strachu, że ludziom dookoła nie spodoba się to, jacy tak naprawdę jesteśmy.  
Na sam koniec wyjaśnię tytuł i symbolikę liczby 4, chociaż być może wpadłeś na to wcześniej, bo słowo „czwórka” pojawiło się tylko jeden, jedyny raz w całym opowiadaniu.
Jeśli tego nie wychwyciłeś, pozwól, że posłużę się tu cytatem: „Moja żona i dzieci zginęli w zamachu. Byli dla mnie całym światem. Nie byliśmy chrześcijańską rodziną, ale kochaliśmy się. Z żoną bardzo kochaliśmy nasze dzieci. Były grzeczne. A my dbaliśmy żeby były zadowolone. Były malutkie. Małgosia miała 4 latka, a Jaś był 2 lata młodszy. Nie krzyczały, nie brudziły ubrań. Żona była zawsze uśmiechnięta. Była nas Czwórka przed tym, jak zginęli…”
4 świece niczym 4 znicze utrzymujące pamięć zmarłych. 4 dusze.
4 ławki po jednej dla każdego by mógł w spokoju usiąść. 4 okna, bo każdy z nich miał inne perspektywy życie, inne spojrzenie na świat.
Tych interpretacji może być bardzo wiele- można się doszukać nawet podtekstu narodowego, z racji tego, że wśród terrorystycznego zamachu ginie kobieta w barwach biało-czerwonych. Jednak powyżej przedstawiłem tylko te, którymi sam się kierowałem pisząc to wszystko.

Jako ciekawostkę dodam, że skończona „Czwórka” w Wordzie zajęła mi 16 stron. A jak wiadomo- 16 to aż cztery czwórki…



Komentarze

  1. Zdecydowanie bardziej preferuję wersję pierwszą - (czyt. bohater nie żyje) Jednakże, biorąc pod uwagę rozległość interpretacji, nie zawachalbym się połączyć je w jedną całość. Powstaje wtem niemalże dzieło wielowątkowe, ale jednocześnie trudno je nadinterpretować.

    Mogę się mylić, ale widzę również inspirację triadą Beck'a.

    Dzieło miło się czyta, szczególnie gdy zauważa się taka wspaniałą interakcję autora z czytelnikiem.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz