Legendarna Ballada Fausta

Życie to nieznośna kochanka. Niegrzeczna dziewucha, przeskakuje z wyra jednego do wyra drugiego, porządnego mężczyzny. Co taki porządny mężczyzna może na to poradzić? Damie się nie odmawia, a z diabłem się nie negocjuje.

Dane do Rejestru PPU

Więc spotkanie z diablicą to ślepa uliczka.

Imię: Faust

Nigdy nie uśpisz czujnych oczu kobiet.

Status: Nieznany/Prawdopodobnie Martwy
Pochodzenie: Nieznane

Chyba, że uśpisz je snem wiecznym...

Talent: Kontrola nad odczuwaniem bólu.

A cierpienie diablicy to doprawdy najpiękniejsza symfonia dla męskiego ucha.

Nastawienie: Brak istotnego wpływu na historię.
Komentarz: Zdrada narzeczonej bezpośrednio przyczyniła się do jego zaburzeń emocjonalnych. Sadystyczna przyjemność z maltretowania kobiet.


Historia to pouczająca, a zaiste okrutna
poznać demona przybranego w kobiece płótna.
Dnia pewnego, gdy deszcz z nieba siąpił
Kolejny, porządny mężczyzna w swoją przyszłość wątpił.
Samotny, choć młody, bogaty lecz wewnątrz ubogi,
Kolejny, porządny kieliszek przechylił, zalewając swe smutki i trwogi.
Wtem niczym zjawa pojawiła się ona,
muza, imieniem Oriella, ochrzczona.
Każdy jej włos błyszczał jak słońce,
a dłonie jej ciepłe, a piesi jakże gorące.
Uwodzić poczęła,
spodnie mu zdjęła
i tak się poznali, jak to często bywa,
że prawdziwa kobieta nie w świątyni lecz w burdelu się skrywa...
A on wręcz oszalał, cały się zatracił
i dla tej "jedynej" serce zeszmacił...
Kochał ją ciałem i zmysłami też kochał,
gdy jej nie było męsko-rzewnie szlochał.
Kupował perfumy i suknami otulał,
gdy mówiła on zawsze jej słuchał.
Aż wyznał jej miłość pewnej pełni księżyca
Gdy ciała ich były wtulone i wpatrzone w siebie, rozkochane lica...
A niespełna 5 pełni później... koszmar istny to był,
bo, jak się okazało, w kobiecie istny demon się skrył!
Z innym ją widział, z innym się zabawiała,
a jak ją o to spytał, ona się paskudnie roześmiała...
Odeszła beztroska i bez zawahania,
odeszła choć piękna, to jak kawał drania.
Straszliwy był ból po tej stracie.
Straszliwy... Jak bardzo? Pojęcia nie macie....
W głowie jego myśl się jedna ostała,
gdyby była człowiekiem to by nie zdradzała...
I dni upływały,
noce powoli mijały...
A przez każde puste dni i samotne chwile
ten piekielny ból przybierał na sile.
Aż sami ludzie dokoła jego w depresji się pogrążali,
a nawet zabijać się sami z żalu poczynali.
Raz, gdy otrzeźwiał i podniósł głowę,
w barze żywych ubyło o połowę...
Zaczął dostrzegać, że ten ból z niego emanuje
i że w jakiś sposób ludziom go przekazuje.
Wtem ciekawość go popchnęła do sprawdzenia tego
Ladacznice rudą schwytał i do loża przypiął swego.
Gdy ciekawość ustąpiła gniew go rzewny zalał,
chciał by dziwka czuła ból większy niźli by jej zadał...
I gdy poczuł mocy pokłady w swoim ciele
wiedząc już jaka jest wielka i jak jest jej wiele
Dotknął palcem jej brzucha.......
I do dziś tego krzyku w myślach, tęsknie słucha...



Komentarze