Demon

Jeden z rysunków "na zaliczenie" z gimbazy.
Jak go oddawałem, to pani od plastyki stwierdziła, że powinienem zanosić takie rzeczy do psychologa, a nie do niej.
Bardzo ją lubiłem. Albo była pełna czarnego humoru, albo miała głęboką depresję i była mega zirytowana życiem - ciężko było wtedy stwierdzić i do dziś nie mam pewności.



Komentarze