Światło W Ciemności
W dnie takie jak dzisiejszy - kiedy na uczelni mi grożą wykreśleniem z listy, bo wykładowca od dwóch miesięcy nie poprawił oceny, którą błędnie wpisał, z kolei w pracy ktoś się włamuje i kradnie, przez co nie wiem czy nie będę czymś obciążony mimo że nie powinienem, zastanawiam się jak ja mam sobie z tym wszystkim radzić.
To było długie zdanie. Tak jak długi był ten dzień. Przetrawcie je raz jeszcze jeśli potrzebujecie, postarajcie się postawić jakoś w mojej sytuacji i lecimy dalej.
Co może mi pomóc?
Mam zawsze przy sobie ukochaną muzykę, którą wspomagam żuciem gumy (ostatnio się na nią przerzuciłem z nawyku obgryzania warg i policzków) oraz jakąś tabletką typu "Neopersen" (audycja nie zawiera lokowania produktów).
Dziś jednak ciężko było jakkolwiek się ogarnąć, a z pomocą przyszedł czynnik będący jednocześnie głównym powodem moich wszystkich problemów, czyli człowiek.
W rzeczy samej! Ludzie potrafią zarówno coś spierdolić, jak i naprawiać to. Oczywiście niektórzy mają więcej zdolności w jednej z tych dwóch umiejętności, ale to przemilczę.
Szalony uśmiech i błysk w oczach pani, która śpiewała coś w samochodzie, gdy mój autobus stał na światłach, a ja nieprzytomnie patrzyłem przez okno w szybę jej auta, bardzo mnie zaszokował w tym ponurym dniu. Było to tym bardziej niespotykane, że gdy zobaczyła jak na nią patrzę, to zaczęła śpiewać i tańczyć na siedzeniu jeszcze z większym impetem niż chwile wcześniej, zaglądając mi w oczy i wywołując fale uśmiechu z mojej strony. Chwile potem sam zacząłem do niej machać głową w rytm muzyki z moich słuchawek. Było to fantastyczne uczucie!
Dziekanat. Wchodzę z myślą, że zaraz usłyszę "za niezaliczony przedmiot jest pan wykreślony z listy i gówno nas obchodzi ble ble bleeee". A to przecież jedno wielkie nieporozumienie!!!
6 kobiet. 4 z nich przy komputerach. Jedna podchodzi i pyta mnie o nazwisko i legitymacje.
Gdy powiedziałem nazwisko jedna kobietka zza komputera stwierdziła: "Ah, to ten pan od "Marry Christmas" po czym wszyscy w dziekanacie, włącznie ze mną, zaczęli się śmiać.
O co chodzi?
Chodzi o to, że mam jako dzwonek na czekanie w telefonie ustawione "Marry Christmas". Poprzednio 3 lata miałem "Last Christmas", ale wszyscy chcieli żebym zmienił, bo mieli go już dość więc zrobiłem takiego "trolla" i ustawiłem inny świąteczny hit. Spryciarz ze mnie co? Planuje mieć moje "Marry Christmas" przez kolejne 4 lata i ten plan raczej mi się uda.
W McDonaldzie mam kolegę z którym nigdy nie mam czasu pogadać a bardzo mnie fascynuje. Dowiedziałem się jak ma na imię i nawet podał mi swojego facebook'a. Dostałem też kawę za darmo.
Szalone życie...
Zawsze jak się pieprzy wszystko dookoła to zostaje takie światełko...
Dziś chyba idę na randkę (albo zwykłe spotkanie, sam nie wiem), ale na totalnym yolo. Dobrze, że się psiknąłem dziś rano perfumami. Troszkę się stresuję, ale jakoś pewnie to wyjdzie.
Kolejny rozdział "Autobiografii" będzie udostępniony koło północy.
Tego dnia na mój blog weszło już 115 osób! Nie wiem skąd wy wszyscy się pojawiacie. Nie wiem czy to czytacie, czy tylko tak sobie włączacie i wyłączacie.
Mimo wszystko jestem lekko zaskoczony. Ciekawe jak to będzie jutro.
To było długie zdanie. Tak jak długi był ten dzień. Przetrawcie je raz jeszcze jeśli potrzebujecie, postarajcie się postawić jakoś w mojej sytuacji i lecimy dalej.
Co może mi pomóc?
Mam zawsze przy sobie ukochaną muzykę, którą wspomagam żuciem gumy (ostatnio się na nią przerzuciłem z nawyku obgryzania warg i policzków) oraz jakąś tabletką typu "Neopersen" (audycja nie zawiera lokowania produktów).
Dziś jednak ciężko było jakkolwiek się ogarnąć, a z pomocą przyszedł czynnik będący jednocześnie głównym powodem moich wszystkich problemów, czyli człowiek.
W rzeczy samej! Ludzie potrafią zarówno coś spierdolić, jak i naprawiać to. Oczywiście niektórzy mają więcej zdolności w jednej z tych dwóch umiejętności, ale to przemilczę.
Szalony uśmiech i błysk w oczach pani, która śpiewała coś w samochodzie, gdy mój autobus stał na światłach, a ja nieprzytomnie patrzyłem przez okno w szybę jej auta, bardzo mnie zaszokował w tym ponurym dniu. Było to tym bardziej niespotykane, że gdy zobaczyła jak na nią patrzę, to zaczęła śpiewać i tańczyć na siedzeniu jeszcze z większym impetem niż chwile wcześniej, zaglądając mi w oczy i wywołując fale uśmiechu z mojej strony. Chwile potem sam zacząłem do niej machać głową w rytm muzyki z moich słuchawek. Było to fantastyczne uczucie!
Dziekanat. Wchodzę z myślą, że zaraz usłyszę "za niezaliczony przedmiot jest pan wykreślony z listy i gówno nas obchodzi ble ble bleeee". A to przecież jedno wielkie nieporozumienie!!!
6 kobiet. 4 z nich przy komputerach. Jedna podchodzi i pyta mnie o nazwisko i legitymacje.
Gdy powiedziałem nazwisko jedna kobietka zza komputera stwierdziła: "Ah, to ten pan od "Marry Christmas" po czym wszyscy w dziekanacie, włącznie ze mną, zaczęli się śmiać.
O co chodzi?
Chodzi o to, że mam jako dzwonek na czekanie w telefonie ustawione "Marry Christmas". Poprzednio 3 lata miałem "Last Christmas", ale wszyscy chcieli żebym zmienił, bo mieli go już dość więc zrobiłem takiego "trolla" i ustawiłem inny świąteczny hit. Spryciarz ze mnie co? Planuje mieć moje "Marry Christmas" przez kolejne 4 lata i ten plan raczej mi się uda.
W McDonaldzie mam kolegę z którym nigdy nie mam czasu pogadać a bardzo mnie fascynuje. Dowiedziałem się jak ma na imię i nawet podał mi swojego facebook'a. Dostałem też kawę za darmo.
Szalone życie...
Zawsze jak się pieprzy wszystko dookoła to zostaje takie światełko...
Dziś chyba idę na randkę (albo zwykłe spotkanie, sam nie wiem), ale na totalnym yolo. Dobrze, że się psiknąłem dziś rano perfumami. Troszkę się stresuję, ale jakoś pewnie to wyjdzie.
Kolejny rozdział "Autobiografii" będzie udostępniony koło północy.
Tego dnia na mój blog weszło już 115 osób! Nie wiem skąd wy wszyscy się pojawiacie. Nie wiem czy to czytacie, czy tylko tak sobie włączacie i wyłączacie.
Mimo wszystko jestem lekko zaskoczony. Ciekawe jak to będzie jutro.
Komentarze
Prześlij komentarz