Legenda o Lidousie Wielkim
Oto pierwsza z legend, które napisałem. Dosłownie jest to wycięty fragment z samej treści mojej książki, którą pewnie będziesz miał zaszczyt poznać.
Nie tylko jest tu mowa o owym legendarnym Lidousie, ale i o mojej ulubionej postaci- tym czyjego przyjścia wypatrują proroctwa...
Legenda o Lidousie Wielkim
Wciąż jednak jedno nie daje mi spokoju. W księdze Tirena-
"Zagadki wszechpotęgi", jest pewna wzmianka o nieśmiertelnym,
który odkryje swój talent osobisty w czasie siódmej koniunkcji księżyca i
gwiazdy Darmagi, w trzydziestym pierwszym stuleciu po Pierwszej Wojnie
Północno-Kontynentalnej. Wydarzenie to ma w takim razie nastąpić już za pół
roku.
Jest wiele przypadków w historii, kiedy potężna siła woli
ukształtowała się w talent osobisty. Jest to zawsze niepowtarzalny sposób
korzystania z magii. Utalentowani osobiście najczęściej uzyskują swoje dary w
zetknięciu z ekstremalnymi warunkami, takimi jak te panujące na pustyni lub
lodowych górach. Sam jestem utalentowany osobiście- moją predyspozycją jest
panowanie nad wodą.
Pewien książę Kmiszu zaginął niegdyś na pustyni. Szukano go
miesiącami wciąż na darmo, aż ostatecznie uznano go za zmarłego. Była to wielka
tragedia, gdyż był on następcą tronu. Królem został więc jego młodszy brat. Po
dziewięciu latach od jego zaginięcia, do pałacu przyszedł ktoś podający się za
owego księcia. Wszyscy go wyśmiali jednak jego brat, ówczesny król Kmiszu
zauważył za jego uchem znamię będące znakiem królewskiego rodu. Książę był
uradowany powrotem do domu, pierwsze o co poprosił było przywrócenie go na
tron. Nie uzyskał jednak zgody, ze względu na dobrobyt płynący z rządów jego
brata. Rozwścieczony niedoszły monarcha przy pomocy potężnej siły woli pokonał
wszystkie straże i stanął przed obliczem króla z zamiarem zamordowania go i
przejęcia władzy. Żadne strzały ani uderzenia mieczem nie były zdolne zranić
poważnie brata królewskiego co oznaczało, że w jakiś sposób stał się niezniszczalny. Książę podszedł do bezbronnego władcy i zaczął go dusić gołymi
rękami. Nikt nie mógł nic zrobić gdy cieknąca z ust obłąkanego mordercy piana
zaczęła przeżerać podłogę w sali audiencyjnej. Gdy z ust duszonego króla
zaczęła wypływać krew, potężna siła woli księcia wyrzuciła jego zwłoki przez
okno na ulice. Służba patrzyła ze strachem i obrzydzeniem, jak zlizujący krew z
rąk morderca z szalonym błyskiem w oczach zasiada na tronie ich władcy i śmieje
się diabolicznym chichotem rozchodzącym się echem po całym zamku. Wydarzenie to
nie jest mitem, ale faktem, gdyż potwierdzone jest ono we wszystkich pismach z
następnych dwustu lat. Według nich były to rządy terroru i bezprawia, potem
król nałożył cenzurę i nie wolno było spisywać żadnych politycznych wydarzeń.
Jego rządy w całości trwały około czterystu lat, podczas których pięć razy
doszło do wojny pomiędzy Kmiszanami, a Rotcimimi, a na dwadzieścia lat Kmisz
opanował całą pustynię, od terenów centralnej Republiki Piube aż po Półwysep
Południowo-Kontynentalny. W pismach istnieją dwa imiona tego władcy- Lidous
Wielki i Lidous Straszliwy. Miał on około siedemdziesięcioro dzieci z czego
ponad połowę własnoręcznie zamordował. Koniec jego rządów nastąpił, gdy wojska
cesarza Eoys wkroczyły na pustynię. Wtedy Lidous spodziewając się porażki
Kmiszan, przebrał się za żebraka i uciekł na pustynię, chcąc patrzeć jak jego
lud wykrwawia się podczas obrony stolicy. Ku zdziwieniu okrutnego
utalentowanego Otener nie upadł i to cesarz poniósł klęskę. Gdy król chciał
wrócić do miasta nie wpuszczono go, został więc na pustyni i nie wiadomo czy nie
żyje tam do dziś. Miał potężną siłę woli, a podczas zbłądzenia na pustyni
zdobył niesamowity dar- połączenie nieśmiertelności z niezniszczalnością.
Jeżeli coś takiego ma się powtórzyć dzięki medalionowi udałoby mi się obronić,
jednak Tiren zawsze był najinteligentniejszy z nas wszystkich i najbardziej
rzetelny, a przy tym wpisie dopisał z boku: "Potężni niech uciekają bo oto
nadchodzi ten, który nawet mnie zdolny jest wysłać z powrotem do mego stwórcy-
wielkiego Materii".
Komentarze
Prześlij komentarz