Do Wytrwałych Nakurwiaczy Internetu

Jeśli ktoś dotarł w ten zakamarek internetów i ogarnia co jakiś czas co się tutaj wyprawia to mam dla tej osoby ogłoszenie parafialne.
Po ukończeniu "Autobiografii" powstanie kolejna seria i tym razem nie będzie to opowiadanie.
Przypominam, że jestem nieobliczalny więc może będą to wiersze, może będą to rysunki, a może nagram kolejny, kiepski cover Adele.
Wyjaśnię z pewnością genezę mojego autorskiego (czyż nie jest cudownie nieczytelne???) tła na blogu, opowiem jakieś ciekawe epizody ze swojego życia, które nikogo nie będą interesować. Ostatecznie pewnie rzucę wszystko w cholerę, ale kto wie kiedy i w jakich okolicznościach?
Może nie tylko ja już zdałem sobie sprawę z tego, że życie potrafi mocno zaskoczyć.
Pewnie nie będę do "was" mówił "wy", bo wątpię żeby było "was" więcej niż 1. Ewentualnie 2.
Więc może przejdźmy na "ty" ?
Ja jestem marcin.
Z małej... bo ja do "ciebie" nie piszę "Ty". Może jakbym cię poznał to nie miałbym do ciebie szacunku i żałowałbym tych shiftów, które bym ambitnie klikał chcąc być kulturalny? A może mi wisi bycie kulturalnym? Kto wie? Ty tego nie wiesz. Ja tego nie wiem.
Żodyn nie wie.
Tą optymistyczną myślą podsumowuję to co będzie działo się po ukończeniu "Autobiografii" i to jaki mam stosunek do ludzi, których nie znam, w tym też do samego siebie.

Komentarze